Inny gatunek ptaka, który przylatuje na zimę do Polski, to jemiołuszka, Na zimę do Polski przylatują między innymi: śnieguła, poświerka, czeczotka, jemiołuszka, droździk, mewa siodłata, myszołów włochaty, jer, Skowronek Żuraw Bocian biały Czajka Jerzyk Jaskółka. Ptaki wiosenne: Skowronek. ptaki wiosenne skowronek. fot.
To prawda, nietoperze na zimę idą spać (zapadają w hibernację), kryjąc się w zakamarkach piwnic, domów i dziupli drzew. Korzystają też z budek lęgowych dla ptaków. W nich zadomawiają się najchętniej gacki brunatne (zwane wielkouchami), karliki większe, nocki Natterera, nocki rude i inne krajowe gatunki (z wyjątkiem podkowców
Jeśli zdecydujemy się na dokarmianie ptaków, powinniśmy to robić od początku do końca zimy, regularnie, bez chociażby kilkudniowych przerw. Karmienia nie wolno kończyć z dnia na dzień, bo ptaki przyzwyczajone do dokarmiania mogą zginąć. Zjedzony pokarm trzeba systematycznie uzupełniać, ale nie powinno wykładać się go zbyt
Część ptaków już odleciała, niektóre jeszcze z tym zwlekają. Są i takie, które z wylotem do Afryki czy na południe Europy czekają do listopada, a nawet grudnia. Czy to oznacza, że
Jeżeli znasz inne opisy pasujące do hasła „odfrunięcie ptaków na zimę” możesz je dodać za pomocą poniższego formularza. Pamiętaj, aby nowe opisy były krótkie i trafne. Każde nowe znaczenie przed dodaniem do naszego słownika na stałe zostanie zweryfikowane przez moderatorów.
ogoh ogoh sang hyang aji ratu sumedang. — Gdy zadzwoniłam do pani dwa tygodnie temu, w czasie tych wielkich mrozów, usłyszałam tylko: "Ojej, tylko nie teraz. Nie mam ani chwili, to dla nas bardzo pracowity czas". Mogę się tylko domyślać, co dzieje się w ptasim azylu, gdy temperatura spada do -20. — Tak, w czasie mrozów jest zdecydowanie więcej interwencji. Co chwilę dzwonią telefony, a zaopiekowanie się tymi 300 ptakami, które mamy w tym momencie pod opieką, też wymaga zdecydowanie więcej energii. Trzeba włożyć więcej wysiłku, żeby utrzymać podopiecznych w dobrej kondycji — świeża, ciepła woda, podane na czas jedzenie i leki. Dodatkowo co chwilę przyjeżdżają do nas ptaki z zewnątrz osłabione przez takie temperatury.— Z ostrą zimą zawsze kojarzą się łabędzie przymarznięte do lodu, choć sama nigdy takiego chyba nie spotkałam. Faktycznie to taki problem? — Łabędzie w takich warunkach zachowują się dość specyficznie. Jak tylko mogą oszczędzają energię, którą mają zgromadzoną na czas zimowy i po prostu bez ruchu przesiadują na lodzie chowając nogi pod siebie. To powoduje, że mnóstwo z nich jest zgłaszanych jako przymarznięte.— Czyli jeśli grupa łabędzi siedzi na jeziorze, a następnego dnia znów widzimy ptaki siedzące w tym samym miejscu bez ruchu, to prawdopodobnie nic im nie jest? Nie przymarzły tylko oszczędzają siły? — Dokładanie. Łabędzie przymarzają tylko w totalnie skrajnych warunkach. Duży mróz musi chwycić naprawdę nagle, a łabędź musi być młody lub osłabiony chorobą. Przymarzają przeważnie dlatego, że z jakichś powodów nie zadbały o swoje okrycie. W normalnych warunkach zdrowy łabędź poświęca mnóstwo czasu na higienę piór. To nie tylko po to, żeby pięknie wyglądać, ale głównie po to, by się chronić. Od zadbanych piór zależy jego prawidłowa fizjologia. Natłuszczone i odpowiednio wyczyszczone upierzenie stanowi skuteczną warstwę izolacyjną przed mrozem i wodą. Dobrze przygotowane do zimy łabędzie mogą nawet do dwóch tygodni nic nie jeść. Jeśli się je przegania w takim momencie, próbuje łapać — to wyrządza im się wielką krzywdę, łabędzie marnują wtedy tak potrzebną im energię.— Więc jak ktoś dzwoni i mówi, że mu łabędź pod domem na jeziorze zamarzł, to... — ...polecam mu dobrze się przyjrzeć: czy wygląda na osłabionego, czy jest sam czy w towarzystwie, czy się szarpie i bije skrzydłami albo jest zakrwawiony – jeśli tak, wtedy jest powód do interweniowania. Jeśli ptak jest czysty i wygląda dobrze, to nie podejmujemy żadnej akcji poza obserwacją. Ewentualnie można próbować je podkarmić.— Właśnie. Mam małe dzieci, z którymi często bywam nad wodą. I tyle się o prawidłowym dokarmianiu mówi, a wciąż na stawach i brzegach jezior zalega stare pieczywo... — Które potrafi być dla tych zwierząt bardzo niebezpieczne. Bo nie chodzi o to, żeby ze zwierząt robić maszyny do utylizacji naszych śmieci. One, owszem, zjedzą to, jak będą głodne, ale konsekwencje zdrowotne będą nieciekawe. Przyzwyczajamy je do ciągłej obecności chleba i one często już nawet nie szukają czegoś innego, bo tak jest im wygodniej. Czasem zdarza się, że trafiają do nas pacjenci, którzy nawet już nie potrafią jeść innego — to przerażające i smutne.— W sieci krążą zdjęcia łabędzich „anielskich skrzydeł” u tych ptaków. Tylko nazwa jest tu piękna. — Sól i inne substancje chemiczne to dla nich trucizna. Ptaki szybko zaczynają chorować w związku z dysfunkcją wątroby i nerek. Anielskie skrzydło to objaw patologii, która może być spowodowana różnymi czynnikami, niedoborami, które powodują deformacje związane z krzywicą okolicy nadgarstka. Anielskie skrzydło może wystąpić też po urazie. U nas teraz są dwa łabędzie, które faktycznie kiedyś przymarzły jako młode ptaki lotkami i wtedy na tym lodzie były atakowane przez lisa. Szarpiąc się i próbując uciec, połamały sobie skrzydła. Pan, który był świadkiem tej sytuacji, zabrał je do domu, ale niestety nie przywiózł od razu do nas, skrzydła się krzywo pozrastały i one też teraz mają „anielskie skrzydła”. Już u nas zostaną, nie ma szans, żeby odzyskały sprawność.— Jeśli nie mamy specjalistycznej karmy, czy coś z naszej spiżarni nada się do dokarmiania łabędzi. Nasze dzieci przecież bardzo chętnie to robią. — Często w domu mamy płatki owsiane lub wielozbożowe. Czasem może być jakaś drobna kasza. Można im podać nawet suchą karmę dla kotów razem ze startą marchewką, pietruszką albo jabłkiem. Ale bez żadnych aromatycznych warzyw, np. pora lub selera. Najlepiej zrobić z tego wszystkiego taki koktajl — włożyć do miseczki, zalać wodą, odsunąć się i obserwować ucztę. — Kocia karma nie zaszkodzi? Musi być jakiejś dobrej jakości? — Właśnie wystarczy ta słabsza — kotom wypełniacze karmy w postaci zbóż szkodzą, łabędziom wręcz przeciwnie. Ale oczywiście najlepiej byłoby zamówić profesjonalną karmę dla ptactwa wodnego przez internet i ją brać w woreczku na weekendowe wyprawy.— Czy zima zaskakuje ptaki tak jak drogowców? — Zwierzęta zawsze są czujniejsze i bardziej przygotowane niż ludzie. Wykazują się też dużo większą cierpliwością. Na razie nie mamy do czynienia z mrozami i śniegiem, które trwają długo — sytuacja jest pod kontrolą. Jeśli jeziora zamarzają — ptaki wodne często odlatują nad rzeki tworząc stada zimowiskowe, np. na Mosągu, na Orzełku, na Łynie. U nas koło ośrodka świetnie je widać. Niektóre zawczasu oczywiście odlatują na południe.— Dlaczego coraz więcej bocianów jednak nie odlatuje? — Jeszcze nie można tego jednoznacznie wytłumaczyć. Są to często bardzo indywidualne przypadki. Poza tym teraz komunikacja jest dużo lepsza, mamy zdjęcia, filmy, internet, więc wiedza o tych przypadkach też jest większa. Być może kiedyś więcej zimujących u nas bocianów żyło w „szarej strefie”. I zawsze jakieś zostawały, bo np. miały uraz i nie zdążyły się przygotować do odlotu albo były ze spóźnionych lęgów. Zdarzają się i takie, które znalazły sobie — ich zdaniem — „dobre” źródło pożywienia i nie mają motywacji do odlotu. Ptaki wędrujące mają zakodowaną konieczność odlotu na zimę. Natomiast czynniki jakie wpływają na zmianę klimatu powodowane przez ludzi mają ogromny wpływ na zmiany zachowania zwierząt.— Zostają i chyba nie zdają sobie sprawy, jak potem w ich chude nóżki będzie im zimno. — Niska temperatura to dla bociana nie problem, one zawsze przy sobie mają świetne kurtki puchowe. Przecież one na co dzień latają na wysokościach, gdzie temperatura jest bardzo niska. Jedyną prawdziwą motywacją do odlotu jest brak jedzenia. Wszystkie ptaki ściśle owadożerne muszą się przemieścić, ale jeśli tak jak sikorki – potrafią na zimę stać się roślinożerne – mogą u nas zostać. Co ciekawe, bociany z południowo-zachodniej Europy: Hiszpanii i Francji, w odróżnieniu od naszej populacji wschodniej, przestały już migrować.— Dlaczego? — Zawsze chyba było, a jednak hiszpańskie boćki kiedyś też migrowały. One tam zostają, żeby żywić się... śmieciami. Całe kolonie ptaków odmówiły życia zgodnie ze swoimi pierwotnymi instynktami i wolą żerować tam. Ale sporo naszych bocianów też zaczyna korzystać z wysypisk ze względu na brak pokarmu naturalnego i coraz większe zmiany w zagospodarowaniu obszarów, które są ich siedliskami.— Nasza cywilizacja niszczy naturę, niestety. — Czy zdaje sobie pani sprawę, jak to jest kilka godzin przy stole operacyjnym ratować ptaka, który znajduje się w agonii, tylko dlatego, że ktoś po sobie nie posprzątał? Któremu żyłka wędkarska rozorała pół głowy i miał w niej dziury aż do zatok? Ptaków wodnych poszkodowanych w podobny sposób dostajemy rocznie nawet kilkadziesiąt. Wiele z kotwicami w przewodach pokarmowych, które czynią tam takie spustoszenia, że ptak jest często nie do ostatnio wypuszczaliśmy łabędzia, pojechaliśmy w miejsce, gdzie wędkarze wskazali nam innego — martwego, który zaplątał się w worek na śmieci i po prostu się utopił. Ogromnym problem są też rodentycydy — środki przeciw gryzoniom. Nie podlegają żadnej kontroli, każdy może je kupić i rozsypać, jak chce i gdzie chce, ludzie suto posypują nimi swoje obejścia. Drapieżniki zjadają je skumulowane w swoich ofiarach. Wiadomo, że każdy ptak drapieżny, który do nas trafia jest zatruty. Czasem jeszcze bezobjawowo. Ale mieliśmy w ubiegłym roku młodego pięknego bielika z poważnymi zaburzeniami neurologicznymi — nie był w stanie utrzymać się na nogach. Odtruwanie przyniosło spektakularne efekty. Zaskakująco szybko udało się go przywrócić do życia i wypuścić w miejscu gdzie był znaleziony. Gdy go wypuszczaliśmy na niebie pojawiała się para dorosłych bielików, najprawdopodobniej jego rodziców. Z racji młodego wieku prawdopodobnie jeszcze trafił pod ich opiekę. To była jedna z najpiękniejszych chwil widzieć, że one czekają na zaginione Porowska
Znaczki z PRL-u najbardziej poszukiwane przez kolekcjonerów. Macie je w klaserach? Tyle są teraz warte! Można je sprzedać! Zbieranie znaczków to hobby z długą tradycją. Choć dzisiaj filatelistyka cieszy się wśród ludzi młodych niewielkim zainteresowaniem, kiedyś stanowiła bardzo... 31 lipca 2022, 18:11 Bez prądu we Wrocławiu. Sprawdź, gdzie planowane są wyłączenia prądu lub awarie Gdzie planowane są wyłączenia prądu we Wrocławiu Warto wiedzieć, kiedy nastąpi brak prądu w twoim mieście. Przyczyną wyłączenia prądu są najczęściej... 31 lipca 2022, 18:07 Masz dokładnie to dwa złote w portfelu? Ta moneta może być warta fortunę! Ważny jest ten szczegół Kilka razy obróć pieniądz w palcach, zanim go wydasz – radzą oszczędni. Ale przyjrzeć się monecie przed zapłaceniem nią w sklepie warto z innego jeszcze powodu.... 31 lipca 2022, 18:02 Masz te monety w domu? Są warte fortunę! Oto lista najbardziej cennych polskich monet Najdroższe polskie monety wydawane w ostatnich latach przez Narodowy Bank Polski kosztować mogą nawet kilkanaście tysięcy złotych! Wartością kolekcjonerską... 31 lipca 2022, 18:01 Te zabawki z PRL-u były hitem! Znamy ich aktualne ceny! Wciąż są na nie chętni. Sprawdź, czy masz je w domu! Okres PRL-u w wielu wymiarach był czasem szczególnie tragicznym. Nie brakuje jednak ludzi, którzy z rozrzewnieniem wspominają pewne charakterystyczne elementy... 31 lipca 2022, 18:01 Poszukiwane rzadkie monety PRL. Te są najrzadsze! Ile można dostać za obiegowe monety PRL-u? Kolekcjonerzy są w stanie za nie płacić krocie! Wartość kolekcjonerska niektórych przedmiotów robi wrażenie zwłaszcza w przypadku pieniędzy, których faktyczne nominały w ogóle by nie sugerowały tak dużej... 31 lipca 2022, 18:01
W sieci zamieszczono krótkie wideo nakręcone niedawno w okolicach Krynek. Widać na nim stado żubrów, o którym już kilkakrotnie pisaliśmy, kilka ptaków drapieżnych rozglądających się za śniadaniem i gile. Te ostatnie stworzenia rozpoznać można po czerwonym brzuszku. Kilkadziesiąt lat temu powszechnie występowały w miasteczkach regionu, teraz da się je zauważyć rzadziej, wolą bowiem niewielkie zagajniki. Niektóre z gili przylatują do nas z północnej Rosji na zimę, bowiem tamtejsze mrozy są dla nich zbyt srogie. W kwietniu wracają natomiast do siebie. Jak rozpoznać gila? Jak podaje Wikipedia, często pogwizduje on: diu, diu, diu. Melodia nie jest głośna. U gili występuje nieczęste u innych ptaków zachowanie - śpiewają również samice. Pola koło Krynek. Zobacz wideo: Tak śpiewa gil: (is) FacebookInstagram
Żurawie nie lecą na południe, renifery robią się coraz mniejsze, a białe niedźwiedzie zaczynają krzyżować się z brunatnymi. Wszystko dlatego, że zimy mamy coraz cieplejsze. Czy zimą można zobaczyć w Polsce żurawia? Do niedawna było to niemożliwe, bo ptaki te odlatywały na zimowisko daleko do Afryki i zachodniej Azji. Jednak, jak zauważył dr Jarosław Nowakowski ze Stacji Badania Wędrówek Ptaków Uniwersytetu Gdańskiego, coraz więcej żurawi uważa nasz kraj za zdatny do przezimowania i wcale nie zamierza odlatywać w cieplejsze strony. Jeszcze w listopadzie duże stada tych ptaków można było zobaczyć na zachodzie Polski. Jak twierdzi dr Nowakowski w PAP, część z nich odleciała, ale nie tak daleko jak kiedyś, bo trafiła tylko do północnych Niemiec. Niektóre próbują przezimować w Polsce, a my już wkrótce będziemy gościć na zimę żurawie ze Skandynawii. Trudno o bardziej widoczny dowód na to, że zimy w naszym kraju i na całej północnej półkuli stają się coraz łagodniejsze. Nie tylko żurawie to odczuwają. Coraz więcej zwierząt zaczyna zachowywać się inaczej niż zwykle, na różne sposoby przystosowując się do nowej sytuacji. Dla niektórych wiąże się to z lepszym czy bezpieczniejszym bytem, ale dla innych może stanowić śmiertelne zagrożenie, bo cieplejszy klimat paradoksalnie często oznacza głód. Łagodniejsze zimy wydają się sprzyjać nie tylko żurawiom, lecz także innym ptakom migrującym. Coroczne wędrówki do ciepłych krajów i z powrotem, liczące tysiące, a nawet dziesiątki tysięcy kilometrów, były najeżone niebezpieczeństwami i wymagały ekstremalnego wysiłku. Z tego powodu odbycie lęgów, wychowanie młodych i przezimowanie w tym samym miejscu jest bardzo korzystne. Ptaki nie muszą narażać się na śmierć z wyczerpania czy atak drapieżników na nieznanych terenach, gdzie zatrzymują się, aby odpocząć. – Wiele osobników ginie w czasie wędrówki. Jeśli to tylko możliwe, ptakom opłaca się przezimować bliżej miejsca swego lęgu albo wręcz w miejscu, gdzie się lęgną – tłumaczy dr Nowakowski w rozmowie z PAP. Tę tendencję ornitolodzy obserwują już nie tylko u żurawi, ale też u kosów, rudzików i czapli. Ptaki te wolą zaryzykować i zimować na północy kontynentu, niż lecieć na coraz bardziej niegościnne południe Europy lub do Afryki. Podobnie jest w Hiszpanii. Ornitolodzy już kilka lat temu zauważyli, że na zimę do Afryki przestały odlatywać bociany. Nie dość, że zimy na Półwyspie Iberyjskim są dzisiaj bardzo łagodne, to jeszcze bociany nauczyły się korzystać z wysypisk śmieci, gdzie znajdują dużo jedzenia. W Polsce i Niemczech może być niedługo całkiem podobnie. Choć temperatury nie są w Europie tak niskie jak przed laty, a śniegu też coraz mniej, to zdobycie pożywienia w czasie zimowych miesięcy wciąż bywa bardzo trudne. Często doświadczają tego na przykład łabędzie, które od kilkudziesięciu lat nie odlatują na zimę do cieplejszych rejonów Europy, tylko zostają w naszym kraju i próbują przetrwać. Z powodu zmian klimatu głód zagląda w oczy także reniferom. – Potrafią one wyżywić się nawet w czasie długich, mroźnych i śnieżnych zim na Dalekiej Północy, np. na Spitsbergenie, jednym z najbardziej nieprzyjaznych miejsc Europy – mówi prof. Marek Zajączkowski z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie, od wielu lat prowadzący badania na Spitsbergenie i w Arktyce. Kopyta i rogi reniferów są przystosowane do tego, aby nawet spod grubej warstwy śniegu wygrzebać resztki traw i porosty, którymi żywią się całą zimę. – Ostatnio jednak renifery giną z głodu całymi stadami, bo na Północy zamiast zamieci śnieżnych powtarzają się sztormy z silnym deszczem, jeden z przejawów coraz cieplejszego klimatu – opowiada prof. Zajączkowski. Taki zimowy deszcz to dla reniferów katastrofa. – W silnie przemarzniętej tundrze woda natychmiast zamarza, tworząc grubą, twardą pokrywę lodową, przez którą nie potrafią przebić się do pożywienia – mówi badacz. Ostatnio z tego powodu zdechło 80 tysięcy reniferów na Syberii. Niedostatek pożywienia zaczyna odbijać się także na kondycji reniferów żyjących w innych regionach świata. Naukowcy z James Hatton Institute w szkockim Aberdeen, którzy od 16 lat prowadzą badania tych zwierząt na norweskiej wyspie Svalbard, odkryli, że zaczęły one niepokojąco się kurczyć – ważą i mierzą coraz mniej. O ile w 1994 roku przeciętny renifer ważył 55 kilogramów, to w 2010 r. – już tylko 48 kg. Zwierzęta są nie tylko chudsze, ale też rodzi się ich coraz mniej. Na Svalbardzie, podobnie jak na Spitsbergenie i na Syberii, występują ostatnio marznące deszcze, a w trakcie takich zim samice reniferów częściej ronią ciąże albo rodzą młode przedwcześnie i nie są w stanie ich wykarmić, bo same głodują. „Renifery w Arktyce będą dalej karleć” – ostrzega w „The Telegraph” prof. Steve Albon, współautor tego odkrycia. Naukowców najbardziej jednak martwi los niedźwiedzi polarnych, dla których cieplejszy klimat może oznaczać śmierć głodową. – Dieta tych zwierząt składa się głównie z foczego mięsa, a na foki polują one tylko na lodzie. Inaczej nie potrafią – tłumaczy prof. Zajączkowski. Tymczasem pokrywa lodowa na morzach za kołem podbiegunowym gwałtownie się kurczy, nie tylko pozbawiając niedźwiedzie polarne ich rozległych terytoriów, ale także uniemożliwiając polowania. Czy wkrótce całkowicie wyginą? – Nie sądzę. To inteligentne zwierzęta, które mają ogromne zdolności do przetrwania – mówi prof. Zajączkowski. W latach 70. były co prawda na skraju wyginięcia, ale to z powodu polowań człowieka. – Dzisiaj jest ich sporo, a ostatnio docierają do nas informacje, że zwierzaki te aktywnie poszukują nowych sposobów na przeżycie, np. przymierzają się do polowań na renifery lub wybierają ptaki z gniazd – opowiada prof. Zajączkowski. Na razie jednak niedźwiedzie polarne często cierpią głód. W poszukiwaniu jedzenia wędrują coraz bardziej na południe, a tam natykają się na swoich krewnych – niedźwiedzie brunatne. Do takich spotkań i ich zaskakujących rezultatów doszło już na terytoriach Kanady i Alaski. Od jakiegoś czasu zdarza się tam naukowcom obserwować dziwne niedźwiedzie – białe, ale jakby pociemniałe i z ogromnymi, szerokimi głowami. – To tzw. prizzlies, hybrydy niedźwiedzi polarnych i grizzly, amerykańskiej odmiany niedźwiedzia brunatnego – mówi prof. Andrew Derocher z University of Alberta, badacz arktycznej fauny. Okazuje się, że te dwa gatunki zaczęły się krzyżować, a z badań DNA wynika, że geny niedźwiedzia brunatnego mogą całkowicie zdominować geny misiów polarnych. Wkrótce możemy więc nie zobaczyć już białego polarnego niedźwiedzia. – Podobnie zresztą jak w niepamięć odejdą tzw. srebrne lisy. W czasie badań prowadzonych w Norwegii i na Grenlandii okazało się, że wśród tych zwierząt, czyli pieśców, jak prawidłowo nazywają się lisy polarne, coraz więcej zimą przeżywa osobników z futrem czarnym niż białym. Ciemny odcień zapewnia im lepszy kamuflaż – tłumaczy prof. Zajączkowski. Łagodne zimy nie sprzyjają również naszym niedźwiedziom, które do niedawna smacznie przesypiały śniegi i mrozy w swoich gawrach. Teraz coraz częściej wybudzają się, wychodzą głodne z legowisk, co zwiększa ryzyko spotkania z ludźmi. – A takie spotkanie dla niedźwiedzia zazwyczaj źle się kończy, zwłaszcza kiedy zostanie uznany za agresywnego – mówi prof. Nuria Selva z Instytutu Ochrony Przyrody PAN w Krakowie. To jednak jeszcze nie wszystko. Jak dowodzi zespół prof. Selvy w najnowszym artykule w piśmie „Nature Scientific Reports”, im cieplejsze są zimy, tym gorzej niedźwiedzie się rozmnażają. – W trakcie naszego badania sprawdzaliśmy dane z tak zwanej archeofauny, czyli wykopalisk zwierzęcych, i porównywaliśmy je z danymi klimatycznymi i zmianami krajobrazowymi – tłumaczy prof. Selva. Okazało się, że w czasie srogich, mroźnych zim zwierzęta te rozmnażały się lepiej niż dzisiaj. To zdaniem naukowców zaskakujące, bo przecież cieplejszy klimat, łagodniejsze temperatury powinny sprzyjać przeżyciu młodych. – Wcale tak nie jest. Wbrew intuicji samice niedźwiedzi zużywają więcej energii podczas hibernacji, gdy jest cieplej. A to negatywnie wpływa na ich zdolność do reprodukcji i może odbijać się na ich potomstwie – mówi prof. Selva. Hibernacja sprzyja zdrowiu niedźwiedzi, bo wyhamowuje procesy metaboliczne, pozwalając tym zwierzętom dotrwać do wiosny. Kiedy budzą się zbyt wcześnie, mogą cierpieć głód. Głodne w bezśnieżne zimy mogą być również wilki. – Są one bardzo skutecznymi myśliwymi w głębokim, przemarzniętym z góry śniegu, łatwiej im wtedy dopaść zwierzęta kopytne, które w nim grzęzną albo ślizgają się na lodzie i nie mogą szybko uciekać – tłumaczy prof. Selva. W trakcie ciepłych zim w lesie mniej jest także padliny, która jest ważnym zimowym pokarmem bielików. Wtedy zmuszone są do polowania na kaczki, co jest o wiele trudniejsze niż objadanie szczątków. Kiedy następnym razem przyjdzie nam ochota ponarzekać na sypiący śnieg i trzaskający mróz, pamiętajmy, że ciepła zima jest dla wielu zwierząt śmiertelnie niebezpieczna.
Lista słów najlepiej pasujących do określenia "odfrunięcie ptaków na zimę":ODLOTSZPAKZIĘBAKRAAMAZONKAAZJAAUSTRALIAAFRYKAIKARMODRZEWORZEŁEKOPAŁZIMOWISKOMARZANNAMRÓZZAPASZAPASYPALTOSZALKOŻUCH
odlot ptaków na zimę dawniej