Temat: Problem z córką. Witam. Jestem mamą 17latki. Od pewnego czasu córka prosi mnie o zakup telefonu - jej argument "ponieważ wszyscy w klasie mają". Nie uważam aby był to odpowiedni wiek żeby posiadać tego typu sprzęt - nastolatki spędzają teraz coraz więcej czasu przed ekranami, zaniedbując obowiązki i naukę. w klasie tylko twoja córka nie nosi stanika, i to jest temat dyskusji przyjaciół; jeśli podczas pomiaru obwodu pod klatką piersiową zobaczysz 65 cm lub więcej. Jeśli odpowiesz „tak” w co najmniej jednym punkcie kwestionariusza, powinieneś pomyśleć o zakupie stanika i omówić nadchodzący zakup ze swoją córką. Tytuł przewrotny i ktoś może poczuć się rozczarowany, ale zupełnie niepotrzebne. Moja córka nie będzie Hilarią, bo ma być chłopczyk??. Dla chłopca też mam mocne typy od jakiegoś czasu, ale może ktoś nasunie mi pomysł, którego nie brałam Chociaz nie zycze Twojej siostrze by jej corka zbrzydla, tylko chcialam pocieszyc, ze twoja moze wypieknieje (i raczej na pewno tak bedzie). Nie daj sie jej spasc tylko ;) Udostępnij ten post Noszenie stanika osłabia mięśnie klatki piersiowej i sprawia, że piersi opadają. Lepszy sen. Niezdejmowanie stanika do snu jest błędem. Istnieją podejrzenia, że jeśli sypiasz w biustonoszu możesz łatwiej zachorować na raka piersi. Poza tym noszenie stanika wpływa na dyskomfort podczas snu, a nawet może zakłócić jego cykl. ogoh ogoh sang hyang aji ratu sumedang. Źle wychowałam swoją córkę. Sądziłam, że daję jej dobry wzór, jak być matką. Okazało się, że to za mało.... Moja córeczka była wyczekanym dzieckiem. Przez kilka lat po ślubie nie mogłam zajść w ciążę i naprawdę nie zliczę, ile z mężem przeszliśmy badań, aby dowiedzieć się, dlaczego nie możemy mieć upragnionego maleństwa. Lekarze nie mogli jednak doszukać się przyczyny i kiedy już prawie zrezygnowaliśmy z naszego marzenia, godząc się powoli z losem, nagle zaczął spóźniać mi się okres. Sądziłam, że to ze stresu, bo miałam akurat kłopoty w pracy, a tutaj niespodziewanie okazało się, że… jestem w ciąży! Myślałam, że oszaleję z radości W jednej chwili wszelkie problemy stały się tak małe, że aż zupełnie nieważne. Przestałam martwić się pracą, wiedząc, że teraz przez najbliższe lata i tak będę siedziała w domu z maleństwem. Nie wyobrażałam sobie bowiem, że może być inaczej. Nie po to chciałam dziecka, aby oddawać je do żłobka czy przedszkola. Mój mąż zresztą także był zdania, że nasza córeczka, bo okazało się, że to będzie dziewczynka, powinna mieć szczęśliwe dzieciństwo. I jestem pewna, że zrobiliśmy z Konradem wszystko, aby młode lata Weroniki właśnie tak wyglądały. Nasza córeczka była dla nas niczym księżniczka, jej potrzeby zawsze były na pierwszym miejscu. Woleliśmy opłacić jej lekcje tańca, niż kupić nową pralkę, kiedy stara odmówiła posłuszeństwa. Przez kilka miesięcy prałam w rękach, byle tylko Weronika nie czuła się gorsza od swoich koleżanek, które miały zamożniejszych rodziców. Byłam pewna, że tak postępując, daję mojej córce lekcję miłości Sądziłam, że wychowuję przyszłą mamę, która także będzie potrafiła się poświecić dla swojego maleństwa. Przecież widziała, że ja tak robię, że tak właśnie trzeba. Może już wtedy patrzyłam na Weronikę przez różowe okulary? Przecież powinnam zauważyć, jak traktuje swoje lalki. Zamiast kochać je niczym prawdziwa mama, nudziła się nimi szybko i żądała kolejnych, stare porzucając bez żalu. Może więc nie ma w tym nic dziwnego, że w dorosłym życiu macierzyństwo mojej córki okazało się pasmem porażek. Wokół Weroniki zawsze kręciło się wielu chłopców, co nas z mężem ani trochę nie dziwiło. Była przecież bardzo atrakcyjna i towarzyska. Muszę przyznać, że nie wszystkich lubiłam, chociaż starałam się do nich nie uprzedzać. Zawsze tłumaczyłam sobie, że wcale nie jest przesądzone, iż moja córka akurat z tym chłopakiem zwiąże się na dłużej i czekałam cierpliwie, co z tego związku wyniknie. Akurat Franek zupełnie nie przypadł mi do gustu. Był starszy od Weroniki o osiem lat, a mimo to jakiś taki nieśmiały i małomówny. Trudno mi było dopatrzeć się w nim jakichkolwiek zalet. Może tylko takiej, iż wydawało się, że naprawdę kocha moją córkę i zrobi dla niej wszystko. Był to także pierwszy chłopak, z którym Weronika zamieszkała Na całe pół roku. Mąż był wściekły, bo uważał, że najpierw młodzi powinni się pobrać, a potem razem mieszkać, ale przypomniałam mu, że my także nie czekaliśmy z tym do ślubu. – My to co innego, ja byłem pewien, że się z tobą ożenię! – argumentował Konrad. – A Franek na pewnego nie wygląda. No cóż… mnie się raczej wydawało, że Franek bardzo by chciał ożenić się z Weroniką, tylko ona nie zamierza jeszcze powiedzieć „tak”. Kilka miesięcy później okazało się, że nasza córka jest z Frankiem w ciąży! Dla mnie, matki, która nie mogła się latami doczekać urodzin upragnionego dziecka, każda ciąża to prawdziwy cud. Do głowy by mi więc nie przyszło wyrzucać Weronice, że nosi pod sercem nieślubne dziecko. Byłam zachwycona, że zostanę babcią i pewnie wkrótce zatańczę na weselu młodych. Niestety, choć Franek nalegał, Weronika odrzuciła jego oświadczyny. – Nie pojmuję, o co chodzi tej dziewczynie! Nie tak ją wychowaliśmy! – grzmiał Konrad, gdy córka oznajmiła nam, że jest za młoda, aby się wiązać na stałe. – Mam tylko dwadzieścia dwa lata! A Franek trzydziestkę! Jest dla mnie za stary… On chce mieć rodzinę, a mnie na tym jeszcze nie zależy – argumentowała. – Nie wiedziałaś, ile ma lat, kiedy z nim zamieszkałaś? – nie mieściło mi się to w głowie. – Wiedziałam, ale nie sądziłam, że zajdę z nim w ciążę! – Zamierzasz sama wychowywać dziecko? – zapytałam córkę, od razu zapewniając ją, że jakby co, to my z tatą pomożemy jej we wszystkim. Kiedy odmówiła ślubu, strasznie bałam się, że… w ogóle nie będzie chciała urodzić Wprawdzie aborcja w naszym kraju jest teraz zakazana, ale co to za problem znaleźć lekarza, który nielegalnie usunie ciążę? Chcący zawsze znajdzie jakiś sposób. Na szczęście Weronika ani razu nie wspomniała o tym, że będzie chciała pozbyć się dziecka, więc wkrótce się uspokoiłam. Zaczęłam nawet wierzyć w to, że może być wspaniałą mamą, a reszta także jakoś się ułoży. Kto wie, może jednak w końcu zdecyduje się wyjść za mąż za Franka, dla dobra dziecka? Tym bardziej, że do porodu nie zostało już wiele czasu, a ona ciągle z nim mieszkała. Tak przynajmniej sądziłam. Do czasu, aż pewnego dnia Franek pojawił się na progu naszego mieszkania. – Dzień dobry, czy mógłbym się zobaczyć z Weroniką? – zapytał. – Ależ… jej tutaj nie ma! Nie wspominała o tym, że chce do nas wpaść – byłam zdziwiona, a on najwyraźniej nie mniej. – Przecież ona tutaj mieszka! – wykrzyknął. – Z nami? Ależ skąd! Mieszka z tobą – stwierdziłam skołowana, przeczuwając coś złego. Oczywiście, okazało się, że Weronika kilka dni wcześniej spakowała swoje rzeczy i powiedziała Frankowi, iż teraz, tuż przed porodem, woli mieszkać z rodzicami, bo ja jestem przez cały czas w domu. – I jakby co, to wezwie pani karetkę. Ja przecież pracuję całymi dniami – stwierdził zaniepokojony Franek. Stało się bowiem jasne, że Weronika zniknęła Od razu zadzwoniłam na komórkę córki. Nie odbierała… Ale kiedy następnego dnia zaczęłam zastanawiać się nad tym, czy nie zgłosić na policji jej zaginięcia, sama do mnie zadzwoniła. Z jakiegoś obcego numeru. – To telefon na kartę, żebyście mnie nie szukali. Urodzę to dziecko, ale postanowiłam je oddać do adopcji i nie chcę, aby ktoś mi w tym przeszkodził – stwierdziła, a mnie serce na chwilę przestało bić. Adopcja? Moja wnusia ma pójść do obcych ludzi? Co to w ogóle za pomysł! – To także moje dziecko i w życiu na to nie pozwolę! – wściekł się od razu Franek. – Odnajdę je, gdziekolwiek jest. – Pomożemy ci – obiecaliśmy z mężem. Batalia o odzyskanie Marysi trwała pół roku. Weronika bowiem w szpitalu podała, że jest samotną matką i nie wiadomo, kto jest ojcem dziecka. A potem, po porodzie, zniknęła jak kamfora. To znacznie utrudniało poszukiwania, bo nikt nie chciał Frankowi udzielić informacji, co się stało z jego dzieckiem. Musiał w końcu zgłosić sprawę do prokuratury i urzędową drogą szukać córeczki W końcu jednak udało mu się dotrzeć do szpitalnej dokumentacji, z której dowiedział się, że moja wnuczka znalazła się w jednym z domów dla małego dziecka. Serce mi się krajało, gdy ją tam zobaczyłam po raz pierwszy! Była taka maleńka i bezbronna! Bardzo chciałam ją zabrać ze sobą do domu, ale… nie mogłam. Ani ja, ani Franek, który musiał najpierw dowieść, że jest biologicznym ojcem dziecka. Na szczęście, kiedy założył sprawę o ustalenie ojcostwa, adopcja mojej wnusi została zablokowana, bo inaczej, kto wie, może by ją wywieziono nawet za granicę? Kiedy w końcu Franek odzyskał dziecko, bałam się tylko jednego: że nie będzie chciał utrzymywać z nami kontaktu. W końcu nasza córka zrobiła mu straszną krzywdę i mógłby uznać, że to przez nas, bo ją tak wychowaliśmy. Na szczęście Franek taki nie jest i musiałam przyznać, że bardzo się myliłam w jego ocenie. Nie podobał mi się na początku, bo wydawało mi się, że nie pasuje do Weroniki, bo nie jest typem silnego faceta, tylko raczej jest jak „ciepłe kluchy”. Teraz jednak widziałam wyraźnie, że pod maską spokoju kryje się człowiek, który jak już sobie coś postanowi, uparcie dąży do celu. No i jest cudownym ojcem! Wszystko podporządkował małej i chociaż deklarowaliśmy z mężem, że mu pomożemy, twierdził, że przede wszystkim musi sam sobie poradzić, bo to on jest jej tatą. „Gdyby Weronika była taka, jak on, to mała Marysia miałaby cudowne dzieciństwo…” – myślałam z żalem. Ale córka nie dawała znaku życia przez prawie rok, a potem zadzwoniła do nas ze Szkocji, twierdząc, że znalazła tam świetną pracę. – Tutaj można żyć naprawdę! – zachwycała się, nawet nie pytając o córkę. – Dla mnie to zamknięty rozdział, ale w sumie cieszę się, że wychowuje ją Franek i macie z nią kontakt – stwierdziła tylko, kiedy opisałam jej sytuację. – Faktycznie dziecku pewnie jest lepiej z nim, niż byłoby z obcymi ludźmi. – No oczywiście! My też byśmy z ojcem lepiej ją wychowali niż obcy! – zaperzyłam się. – Powinnaś pamiętać także o nas! – upomniałam córkę, nie licząc, że moje słowa zapadną jej w pamięć. Do głowy by mi bowiem nie przyszło, że Weronika może znowu zajść w niechcianą ciążę. A jednak tak się stało… Córka nie przyjeżdżała do Polski przez wiele miesięcy. Dzwoniła tylko do nas czasami, niewiele mówiąc o swoim życiu. Zawsze tylko zapewniała nas, że pracuje i dobrze zarabia. – Byłam na wakacjach w Egipcie! – chwaliła się. Cieszyło mnie, że się jej powodzi, chociaż chciałam w końcu ją zobaczyć, dowiedzieć się czegoś więcej. Jak mieszka i czy sama? A może ma chłopaka? Musiała jakiegoś mieć, bo pewnego dnia zadzwoniła do nas i zapytała, czy chcemy dziecko. Takim tonem, jakby oferowała nam małego pieska. – Dziecko? Ale skąd ty je weźmiesz? – zapytałam skołowana. – Oj, mamo! Jestem w ciąży! – usłyszałam. – Urodzę smarkacza, ale nie dam rady wychować. – A ojciec tego dziecka? – zapytałam zaskoczona. – Może to on by je chciał wychować? – zasugerowałam. – Chyba nie chcesz znowu urodzić i oddać komuś maleństwo za plecami jego taty? – wypomniałam córce, jak postąpiła z Frankiem. – Och, teraz to jest zupełnie inna sytuacja! On jest żonaty, w dodatku Anglik… Nie chce tego dziecka, nawet o nim nie wie. Poznałam go na wakacjach – czułam, że coś kręci, ale byłam gotowa przymknąć na to oko, byle tylko mój wnuk lub wnuczka nie poszły w ręce obcych ludzi, w dodatku za granicą. Jakie miałabym wtedy szanse na to, aby je widywać?! Weronika urodziła w Polsce Na świat przyszedł piękny, zdrowy chłopczyk. Byłam przy tym i muszę powiedzieć, że łzy wzruszenia zalewały mi oczy. To było jak uczestnictwo w cudzie. Kolejnym po tym, jak kiedyś sama urodziłam córkę. – Kiedy dostanę becikowe, przeleję wam te pieniądze. Mogę także przysyłać coś czasami – córka od razu dała nam do zrozumienia, że tak naprawdę nie interesuje jej los synka. Nie zwracałam jednak na to uwagi szczęśliwa, że mam w domu upragnionego wnuka i nikt mi go nie odbierze! Cieszyłam się także, że Kubuś nie będzie na świecie sam. Była przecież jeszcze Marysia jego przyrodnia siostrzyczka. Franek zgodził się, aby przed nią nie ukrywać, że mają z Kubą wspólną mamusię. Chociaż mała nie do końca przecież rozumiała, co to znaczy „mama”, bo nigdy jej nie widywała. I wiedzieliśmy, że Kubusia czeka ten sam los, i to samo rozczarowanie. Nie jest przecież łatwo dorastać ze świadomością, że mama nas nie chciała, nawet jeśli razem z Frankiem uważaliśmy, że dzieciom należy tłumaczyć, iż mama pracuje ciężko za granicą, to przecież im w gruncie rzeczy było wszystko jedno, co robi. Dla nich liczyło się tylko to, że jej z nimi nie ma! A Weronika nie zamierzała wracać. Nie docierały do niej żadne argumenty. Z Frankiem w ogóle nie chciała gadać, z nami, rodzicami, tylko sporadycznie. I nigdy nie pytała o żadne ze swoich dzieci! Ukrywaliśmy ten fakt przed rodziną i znajomymi, ale wszyscy i tak wiedzieli swoje. – Suka, nie matka! – usłyszałam kiedyś opinię jednej z moich kuzynek o Weronice i chociaż mnie zabolało, że tak mówi o mojej córce, to… mimo wszystko musiałam przyznać jej rację. Która matka bowiem porzuca swoje dzieci? Jak ta kukułka, albo i gorzej… Na szczęście Kuba i Marysia mieli kochających dziadków i… siebie. A nasza wnusia dodatkowo wspaniałego ojca. Kuba był więc w tym względzie poszkodowany i kiedy zaczął dorastać, pojawiły się także pytania. To, dlaczego Marysia ma tatusia, a on nie, stało się kluczowe I na nic zdały się tłumaczenia, że jego tatusiem jest ktoś inny. Malec uparł się, że chce Franka! I sam zaczął mówić do Franka tatusiu! – Przejdzie mu! To tylko dziecko… Kiedyś dorośnie i zrozumie, że Franek wcale nie jest jego ojcem – mawiał mój mąż, a ja myślałam o tym, że to będzie dla naszego wnuka największe rozczarowanie na świecie. – A myślałeś już o tym, że kiedyś nas w końcu zabraknie i nasz mały Kubuś zostanie prawie sam, bez rodziny? – zapytałam pewnego dnia męża. – Nie jesteśmy nieśmiertelni i bliżej nam już niż dalej do końca. – Nic na to nie poradzisz, kobieto! – mój mąż nigdy nie był w nastroju do filozoficznych rozmów. A ja pomyślałam sobie: „a może jednak poradzę?”. Przyszedł mi bowiem do głowy pewien plan… Wiedziałam, że nie mam najmniejszego prawa żądać od Franka, aby zaopiekował się nie tylko Marysią, ale i Kubusiem, lecz… Gdyby tych dwoje chowało się razem, toby się zżyli bardziej jako rodzeństwo, a Kuba miałby tatusia, kogoś w odpowiednim wieku, aby z nim pograł w piłkę, poszedł na mecz. Mój mąż już bowiem dawno skapcaniał i nie nadawał się na towarzysza zabaw dla czterolatka. Nie miałam jednak pojęcia, jak mam zacząć rozmowę z Frankiem Czy od tego, że oczywiście pomożemy mu i w wychowaniu Kuby, także finansowo? Jak miałam przekonać człowieka, który nawet nie był oficjalnie moim zięciem, aby wziął do siebie jeszcze jedno dziecko mojej córki, która okazała się wyrodną matką? Z pomocą przyszedł mi przypadek… Konrad miał wylew. Pewnego dnia wyszedł do sklepu po bułki i przewrócił się na ulicy. Od razu wezwano karetkę, a że do szpitala mamy naprawdę niedaleko, to męża uratowano. Po wylewie został mu jednak lekki niedowład prawej ręki, która wymagała rehabilitacji. Kiedy był w szpitalu, a ja musiałam się wszystkim sama zająć, Franek bardzo mi pomagał przy Kubusiu. Mały zaczął u niego częściej nocować, a gdy pojechaliśmy z Konradem do sanatorium, przeniósł się do niego na całe trzy tygodnie. I... zawładnął jego sercem do końca. Kiedy wróciliśmy z mężem do domu, widziałam już, że Franek, który do tej pory walczył z uczuciem do Kubusia, teraz całkowicie mu uległ. Było tylko kwestią czasu, kiedy zaczął napomykać, że Kuba chyba powinien częściej u niego bywać ze względu na Marysię, która go uwielbia. – Faktycznie, oni się kochają i świetnie dogadują. Szkoda, że nie mieszkają na co dzień razem… – rzuciłam kiedyś. – No, ja bym wam nie oddał tych rozbrykanych maluchów, bobyście sobie z nimi nie poradzili – roześmiał się Franek. – Za to ty radzisz sobie z nimi nadzwyczajnie! – nadal tworzyłam grunt. I w końcu doszło miedzy nami do upragnionej przeze mnie rozmowy. Franek z powagą zaznaczył, że dzieci za sobą bardzo tęsknią, kiedy nie są razem, a ja się z nim zgodziłam. – Wiesz, ale nie mam jednak sumienia powierzać ci Kubusia. To przecież nie jest twój syn – zaznaczyłam. – Już jest i to od dawna – stwierdził na to Franek, kładąc sobie rękę na sercu. – Jesteś dobrym człowiekiem – powiedziałam, ocierając łzy wzruszenia. – Dlaczego moja córka nie jest taka, jak ty? Na to pytanie nadal nie potrafię sobie odpowiedzieć. Weronika bowiem kompletnie nie interesuje się losem Marysi i Kubusia, zupełnie jakby to nie były jej dzieci. Z obojętnością przyjęła fakt, że jej synek mieszka teraz z Frankiem i mówi do niego „tato”. Pozostaje mi więc tylko mieć nadzieję, że nie będzie miała więcej dzieci, chociaż mam wrażenie, że Franek każde by przygarnął. Już taki z niego niesamowity tata… Halina, lat 61 Czytaj także: „Córka z tęsknoty przebrała misia w ubrania taty, żeby czuć jego obecność. Na ten widok pękło mi serce” „Żona zmusza naszego wrażliwego syna do brutalnego sportu, bo to >>kształtuje charakter<<. Przez nią Adaś jest nieszczęśliwy” „Córka jest wrażliwa, więc gdy jej chomik umierał, podmienialiśmy go na nowego. To błąd, ale nie chcemy złamać jej serca” Widok (10 lat temu) 31 maja 2012 o 08:49 Moja córka m-c temu miała 18 urodziny . i tyle ja widziałam...... Do 18 tez rzadko bywała w domu,ma chłopaka u którego pomieszkiwała a teraz to juz po legalu!Kiedys targałąm ją do domu za ''kłaki'' ale teraz to sobie moge pogwizdac! wpada czasem do domu wymienic ubrania do tej pory podrzucała mi do prania ale ja sie zbuntowałąm i powiedziałam ze niech zabiera smrody bo ja nie jestem jej praczką ,dom to nie hotel .Wiecznie awantura jak pomieszka z 2 dni to nie uszanuje pozadku w domu ,palcem nie ruszy ,zje nie pozmywa po sobie ,a to wszystko o czym pisze to wbijam jej do głowy od lat! ale mam wrazenie ze mówie do słupa a słup ja d..a . przez takie zachowanie odsunełysmy sie od siebie ,ja ciągle o cos prosze ona to olewa. Nie przychodzi na czas ,dzrzwi ma zamkniete na klucz ,zamiast nastepnym razem byc na czas woli nie przychodzic wcale! Inie myslcie ze traktują ją jak małe dziecko ,nie my to trenujemy odkad zaczeła nie wracac do domu! chciałam na niej wymusic jakąs odpowiedzialnosc zeby sie dostosowała do ona woli po ze siedzi całymi dniami w lustrze to jest przeobrzydliwym brudasem! Jak ma okres notorycznie zostawia podpaski na wierzchu ,wiem to niesmaczne ale od lat jej tłumacze -no nie dociera ! skarpety zamiast sobie wyprac potrafi ubrac młodszego brata !Potrafiła przyniesc w worku 5 par gaci noszonych przez tydzien u niego i wrzycała do prania , i wychodziłą!Gacie oczywiscie ladowały w smieciach chociaz na początku prałam:(Jak wpada do domu to tylko robi przelot jak wychodzi ja nie mam połowy kosmetyków ,kolczyków,dzwonie do niej a ona mówi ze nic nie brałą ,ze zobaczy pózniej i jak cos wzieła to niechcąco i pózniej przyniesie !! i zapomnij ze cos odda. To wszystko moze wydawac sie takie błache ale ja poprostu juz nie mam do niej 18 jeszcze walczyłam ,wymuszałam na niej pewne sprawy,teraz to juz nie ma oczym mówic .Jest bardzo wpływowa na towarzystwo,chłopak poprostu ma ją w jednym palcu Jak kiedys przyszli razem to jak zaczełam z nim rozmawiac to mnie zakrakał !!Ze on teraz opiekuje sie moją córka ! Mój Boze ! obydwoje chodzą do szkoły nie mam pojecia co jedzą ,jak pytałam córke czy niewstyd jej siedziec u jego rodziców w garkach to wzruszyła ramionami .Obydwoje palą papierosy,piją piwko, Teksty typu bede babcia to juz nawet nie piszcie bo ............ Dziewczyny co robic ? Jej ojciec sie nia noie interesuje ,był czas ze musiałam nawiazac z nim kontakt aby doprowadził ją do pionu ale wtedy usłyszałam od niej tyle przykrych słów,a i tak nic nie pomogło!wtedy miała 16 z rodzicami tego chłopaka nie rozmawiałam nigdy, ja nawet nie wiem gdzie dokładnie mieszka. Moja córka na nasz dom ma wywalone jak ona to mówi i jakkolwiek to teraz zabrzmi ja na nanią tez juz mam wywalone! Mamy małe mieszkanie i tak sobie mysle czy nie spakowac jej rzeczy ,blokuje mi szafki a ja chetnie wpakowałabym tam inne rzeczy mam jeszcze 2 młodszych dzieci! Córka jest taka dorosła a zachowuje sie jak małe dziecko ,kłamie mnie na każdym kroku .Ona nie ma kluczy do mieszkania bo jej kiedys zabrałam bo co wyszłam z domu to jak wróciłam to w domu było z 5 kolezanek ,zaczeły ginąc pieniądze!KOsmetyki wyczerpane ,włosy pomyte , jej ze to wszystko kosztuje!Ale oczywisciepieniedzy nikt nie wział fosy ze załuje troche szampomu i odżywki,ze tusz do rzes mi odkupia jak jestem takim żydem!!! i jeszcze wychodziła z hukiem jakim prawem ich oskarzam czy tez ja !!!Rece opadają Tak sobie mysle juz było tyle wstrząsów i nic nie pomogło! Ona wiecznie wychodzi z hukiem ,albo mówi ze idzie przed klatke i znika na 3-4 szkoły chodzi bo tam jest towarzystwo!!! 0 15 ~rybalon :-) (10 lat temu) 31 maja 2012 o 08:55 skoro jest taka dorosla i zachowuje się tak jak opisujesz to moze czas zmienić zamki w drzwiach ....:-(( wiem przykre to ale terapia wstrząsowa czasem działa .. niestety teraz dziewczyny gorsze od chłopaków z tego co widzę 42 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 08:56 wydaje mi się,że powinnaś porozmawiać z rodzicami chłopaka,jak oni widzą ten związek......wtedy można coś więcej doradzić....... bunt,bunt i jeszcze raz bunt,może by tak odciąc oboje od jakiejkolwiek pomocy na jakiś czas?jak chcą być dorośli,to niech będą zdani tylko na siebie w 100% 12 3 konto usunięte (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:03 tu potrzeba psychologa, jakiejś fachowej siły, najpierw dla Ciebie, żebyś wiedziała co robić i żebyś była konsekwentna w działaniu, a później terapii dla Was obu 16 1 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:05 Uważam że nie masz żadnej więzi z córką. Niektóre Twoje słowa są bardzo przykre, tak jakbyś jej nie kochała. Zrozum że to dorastająca dziewczyna, ktora się buntuje i próbuje się odnaleźć. A to Ty masz być dojrzała dorosła. Jak piszesz że "targałaś ją za kłaki" nie ma się co dziwić że ucieka od Ciebie, jak tak ją traktujesz. Pomóc może tylko dobry psycholog, inaczej na zawsze stracisz córkę. 12 35 ~Mam 18tki (4 lata temu) 24 stycznia 2018 o 11:00 Ja rozumiem tę panią. .mam to samo... i mam tego dość. .szacunek ma być w dwie strony.. matka w czasie kiedy córka jest smieciem. ... chce być dorosła to niech udowodni ze można jej zaufać. I traktować ją tak. 32 3 ~Kasieńka (4 lata temu) 3 marca 2018 o 13:35 Też rozumiem i bardzo podobnie i jestem złamana,bez sił,bez wsparcia ojca,który ma Córka wydaje na ciuchy i pety,do życia nie dokłada,brudzi, nie sprząta, na psa ma wywalone-pies załatwia się w i poniża mnie na zwróconą daje swoje rady,mądre,o kochaniu i tak dalej, przeżył to??? Śmie wątpić,że Ją kocham? Wiek Jej uprawnia Ją do agresji słownej????? TO PRZEMOC. I jeszcze mnie straszy opieką społeczną,jak nie chcę Jej pożyczyć na kolejne buty za nierobienie zakupów, a mam chore ręce i znoszę siatami niech nie piszą swych mądrości ci, którzy tego cierpienia nie przeżyli,bo to niemoralne. Całą sobą pokazuję swoją miłość,bo kto inny takiego darmozjada wyrzuciłby z domu i odzyskał godność i zdrowie choć się w klasie maturalnej wagaruje i z matmy zagrożona, ale na piwko z koleżankami ma zawsze tego uczyłam i nie to pokazuję swoim życiem-to dla tych,którzy każą dawać przykład własnym pedagogiem,jestem skłonna zawsze bronić Dzieci, ale wszystko ma nastolatka ma prawo do godności i pomocy, nie jest człowiekiem gorszej kategorii niż Dziecko. 35 1 ~wredny (3 lata temu) 4 lipca 2019 o 17:41 problemy samotnych mamusiek ktore chce sie w faceta bawic, to ojciec ma przylozyc matka ma przytulic niezbedny jest balans. 2 17 ~Wykończona (1 rok temu) 27 sierpnia 2020 o 08:55 Moja córka ma 16 lat. Przeżywam to samo. Dookoła wszyscy tylko, że to bunt, że dużo miłości... Walczyłam o nią a już nawet nie wiem co czuję... Mi potrafi powiedzieć, że ma na mnie wywalane, młodsi bracia to rąbane bachory, pali, pije, w pokoju melina, wraca po nocach. Nic nie działa, żadne rozmowy, żadne. Wizyty u psycholog jednej, potem drugiej. Psychiatra, bo ręce ma tak pocięte, że blizna na bliźnie... Leki, stabilizator nastroju, antydepresanty. Dużo zrozumienia i wielka nadzieja, że będzie dobrze, że przestanie wpadać w furię, że będziemy mogły normalnie pogadać. Córka niby rozumie, że pomoc jest potrzebna, a po miesiącu odkrywam, że nie bierze leków, bo cyt. to g*wno, mam sobie poczytać w necie i brać nie będzie. Są wakacje, więc biorąc leki nie mogłaby pić, dlatego nie bierze, tak myślę. Notorycznie giną z domu różne rzeczy. Portfel chowam przed nią już głęboko. Przez kilka lat zbierałam w puszkę skarbonkę. Puszka otwarta, zwyczajne rozryta nożem i opustoszała zostawiona jakby nigdy nic. Zniknęło kilkaset zł. Ona twierdzi, że 50 zł, potem że 200. Sama się gubi, nie wie co jest prawdą. Rozmowa, poważna i co? Zero skruchy, jakby jej się to należało... Wizyty u psychiatry też nie będzie. Bo sama mam se iść... I chyba ma rację, bo wykończyła mnie psychicznie. 10 1 ~Nie jestem zła (1 rok temu) 18 października 2020 o 11:48 Nie jesteś sama. Mam trójkę dzieci - córek... Najstarsza ma 17 lat. Zachowuje się koszmarnie. W taki sposób, jak pisały wszystkie matki. Z takim tylko wyjątkiem, że nie ma chłopaka. Rzuciłam pracę, bo nie ogarniałam tego. Mąż uciekł od problemów w pracę. Jestem sama, mimo pełnego ludzi domu. Od dwóch lat chodzę do psychiatry. Nic to nie daje. Potrzebny jest terapeuta, ale co z tego, gdy oprócz mnie nikt nie chce do niego chodzić. Marzę, że córka się wyprowadzi, a z drugiej strony to tak boli, że nie ma między nami więzi, szacunku, miłości... 11 1 ~Aaaaa (1 rok temu) 5 stycznia 2021 o 02:23 Radzę Pani dopuki nie jest pelnoletnie odrazu zgłosić sprawę do kuratora albo porazmawac z dzielnicowym dopóki nie jest pelnoletnie bo później będzie jeszcze gorzej. Skonczy18 lat i nic Pani nie zrobi wiem to że swojej sytuacji s teraz jest pelnoletnie i nic zrobić nie mogę jest tylko gorzej... 2 1 ~anonim (1 rok temu) 16 marca 2021 o 09:18 Też przechodzę, przez piekło od roku. Nawet nie chce pisać jak córka zachowuje się wobedz matki. i ojczyma. Mam dwoje dzieci ostatnio szantażuje mnie, że zgłosi nas do opieki społecznej o zabranie mi tej dwójki. u nas nie ma żadnej patologi normalna rodzina. Nie poznaje własnej córki... 3 1 ~O.......ta (1 rok temu) 15 maja 2021 o 10:58 Ja tez man ten sam problem, całymi dniami leżała w łóżku w swoim pokoju z telefonem albo z chłopakiem problem był żeby pozmywać naczynia albo sprzątnąć łazienkę raz na jakiś czas, próbowaliśmy wyciągać ja na różne sposoby żeby spędzić choć trochę czasu razem, niestety wyprowadziła się z domu do rodziny swojego chłopaka z pretensjami ze przecież nie o prezenty rzeczy tu chodzi miała telefon, komputer była na wycieczce szkolnej we Włoszech. Jak w sms pisała ze przeciez nie o rzeczy chodzi tylko czas spędzany z rodzina to mnie zabiła o to mieliśmy największe pretensje ze nie wychodzi praktycznie ze swojego pokoju️ I gdzie tu logika? No cóż ja rozpaczałam a ona się świetnie bawi u swojego chłopaka. Dodam jeszcze ze nawet czasem pozwalaliśmy mu zostać na noc. Wiec dlaczego? Niestety chyba czasem nasze dzieci nie zrozumieją pewnych spraw dopóki same ich nie doświadcza. Nawet słowa mamo czy tato nie przechodzą im przez gardło tylko zwracają się bezosobowo. Przecież miłość rodzicielska nie oznacza tego żeby się na wszystko godzić czego dzieci zapragną. No cóż życie pisze różne scenariusze i na niektóre sprawy niestety nie mamy wpływu. 5 1 ~anonim (3 miesiące temu) 4 kwietnia 2022 o 08:59 Mam córkę pelnioletnia 18stke jak skonczyla 18scie to ten sam koszmar przechodze poniza i z rekoma zuca rozumiem ta mame to jest trauma 1 0 ~Iza (2 lata temu) 8 września 2019 o 10:31 Prosze Cie dzieci wykorzystuja naiwnosc i milosc matki a tak nie powinlo byc to ona powinla byc odbarzana miloscia ze strony corki a nie tylko dawac i dawc 10 1 ~Jana (1 miesiąc temu) 22 czerwca 2022 o 07:22 Ciekawe jak się ta historia zakończyła ją ogólnie przerabiam to samo teraz może w mniejszym stopniu jeśli chodzi o kradzież i wynoszenie z domu ,ale też znika kłamie i tym podobne historie .wydaje mi się że pani która pisała ten komentarz jest mamą młodszego dziecka twierdzę to bo też gdy córka była młodsza nigdy nie wierzyłam że może się tak zmienić W takiej sytuacji jest człowiek bezsilny i tak sobie myślsz a ja to bym sobie poradziła psycholog albo terapeuta w akcję rozmowy po dobroci itp. Ale jak cię to trafi jesteś słaba i bezradna po tysięcznych próbach zostaję tylko żal w sercu i i myśl że utraciasz coś co jest cząstka ciebie beż powrotnie .ja siedzę teraz przy stole piję kawę jest godzina szósta mąż wrócił z nocki stwierdził że nie ma roweru pod domem ja myśl pierwsza że ktoś ukradł ale wchodzę do pokoju córki a jej nie ma wymknęła się w nocy po cichaczu mimo że dotarła pierw o 1 w nocy do niego mimo wszystko nie wytrzymała ponowna ucieczka ponowne kłamstwo mój ból w sercu ale tylko moim .pozdrawiam wszystkie mamuśki . 0 0 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:07 rybalon ona nie ma kluczy do mieszkania ! prosiłam ja ze 100 razy zeby wracała o jednej godzinie ,na poczatku czekałam na nią ale z czasem zamylałam drzwi bo sie spózniała ,przychodziłą paliła swiatło kąpanie suszenie ,małe mieszkanie wszystko słychac. no zachowywała sie jakby była sama. Odemnie nie dostaje juz oni grosza bo nie bede sponsorowac jej piwa! chodzi na praktyki i wszystko co zarobi to pali papierosy a skarpetek sobie nie kupi ,ja jej nic nie kupuje !! Buty nosi po kolezankach,jej wogóle nie jest wstyd!! 1 4 ~rybalon (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:09 skoro nie ma kluczy to jak wchodzi ???ty jej otwierasz .... ?nie otwieraj a jak sie będzie awanturować postarsz policją , jak ją raz zgarną to moze się ocknie ... 18 0 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:15 rybalon moze zle napisałąm ,kiedys miałą klucze ,teraz nie ma i wchodzi jak ja jestem,z policji juz ją odbierałam bo piłą na plazy i zgarneli towarzystwo, nie ma szacunku do starszy ani nawet do policji ,wstyd mi było za nią,jak sie zachowywała,jak wyszłysmy z komisariatu to wydzierała sie na mnie 'wez spitalaj ,nie rób mi wstydu!No nic tylko ..... 1 2 ~Gosc (4 lata temu) 29 września 2017 o 14:49 U mnie to samo tylko corka wzywala na mnie juz dwa razy wyzucilam ja szkoly nie skonczyla nie pracuje jest hamska itp bez zadnego uszanowania przyprowadzila sobie faceta i spali 2dni to byl koszmar serce mnie boli co mam robić odzywa sie jak do psa 8 0 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:11 Novia8 ,pedagog,psycholog ,mediator wszystko przerobione do 18 ,za ''kłaki''w przenosni wyciagałam ja z jakiegos boiska,była taka piana! 4 2 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:15 Rozumiem. Nie wiem, ciężka sytuacja. To może jakiś inny bardziej doświadczony psycholog? A może napisz do niej list? to będzie tak na spokojnie. Wytłumacz że jest Ci ciężko, co czujesz, ale tak bez oskarżeń. 1 5 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:28 Ja mysle ze córka jzu zaczeła najnowsze dorosłe zycie ,Kiedy próbuje z nią rozmawiac to juz wiem ze mówi mi to chce usłyszec:( a moze nie ? nie wiem ,kłamczuch z niej straszny! Jak ona dzwoni i mówi dzisiaj bede to ja najpierw chowam co cenniejsze ,juz nawet nie wspomne ze dzieciom ze skarbonki wybierała:( Dziewczyny wiem ze to moja osobista porazka nie ja nauczyłam ją kłamac i oszukiwac i pic i palic i przeklinaci.... 8 0 ~rybalon (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:16 nic juz teraz nie zrobisz jak sama nie zmądrzeje .. jest juz dorosła więc sluchać cię moze jedynie dobrowolnie ... ja bym sie nie cackała chyba , niech idzie gdzie chce skoro jej się w domu nie podoba i jej żle ...powodzenia .. 11 1 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:21 Novia8 a mi się wydaje że Monika właśnie bardzo kocha swoją córkę, tylko... no właśnie, któraś z dziewczyn proponowała pomoc specjalisty, ale nie tyle do córki co dla Ciebie, byś była konsekwentna w działaniu i stanowcza. Nie zazdroszczę sytuacji :( To musi boleć, gdy mimo szczerych i dobrych chęci dziecko tak się zachowuje :( Mówisz, że masz dwójkę młodszych - żeby się z nimi nie powtórzyło, czy żeby one tego źle nie odebrały, myślę że warto byś skontaktowała się z naprawdę dobrym specjalistą. Życzę dużo wytrwałości i cierpliwości!! 11 0 ~rybalon (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:31 ale nie wpuszczaj jej z z policji doroslej osoby nie muszisz odbierac ...ja bym teraz zrobiła wszystko aby młodsze dzieci nie patrzały na to co wyprawia najstarsza ...wiem , ze serce boli ale wg mnie sama musi posmakowac życia i jeśli to jej nie da w tyłek to szybko nie zmądrzeje 12 0 ~Annn (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:40 Wydaje mi się, że taka sytuacja jest wypracowywana przez lata. Prawdopodobnie zawiodły metody wychowawcze. Teraz nie stawiałabym spraw na ostrzu noża, a szukała kontaktu z córką. Bez wrzeszczenia, kłótni i pretensji. Córka jest pełnoletnia - sama zdecyduje czy Ciebie wysłuchać i zrozumieć. W kontakcie z nią to Ty musisz być tą dojrzałą i mądrą, powiedzieć jej co czujesz gdy tak postępuje. Inaczej możesz ją stracić raz na zawsze... 7 8 ~Xxxx (1 rok temu) 2 czerwca 2021 o 13:47 Wybacz, ale bzdury z tymi metodami wychowawczymi, tu czytam ludzi, którzy się martwią, którzy starają się od lat, a Ty wyciągasz wnioski, bo tak się Tobie wydaje? 8 1 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:41 Do tej pory tak mówiłąm ,jak tobie tak zle w tym domu to sie wyprowadz! zobaczymy kto cie bedzie karmił,wkoncu jego rodzice sie wkurzą i nie bedą cie karmic Jakby były inne okolicznosci to robiłabym jej zakupy a w tej sytuacji Nie! w styczniu poprosiłam ją aby poszłą ze mna do ginekologa,bo wiem ze współzyje ,dała sie namówic ,wszystko oki przepisała antykoncepcyjne,ona wzieła recepte,juz leciałą do chłopaka,zapytałam za jakis czas ,wykupiłas,NIE zgubiłaam recepte!:( Nie mam juz siły i dlatego pisze do Was bo w rodzinie to nie ma sie czym chwalic ,moja siostra wie ale ona nie ma zdania,babcie nie wiedza co wyprawia ich wnuczka,Dlatego was podpytuje co robic? z tym psychologiem dla mnie to niezły pomysł ale ja bedac na spotkaniu z pedagogiem szkolnym czy tez psychologiem to myslałąm ze juz wiem jak postepowac ,a tu dalej d......pa 3 1 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:49 ale to trzebabylo odrazu do apteki isc i wyklupic! a nie zostawiac ja z ta recepta! 3 5 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:05 recepte chciałam wykupic taki miałam zamiar ,ale wyszłysmy z gabinetu chwile rozmawiałysmy chciałąm razem z nia isc do apteki ,ale ona poleciała do swojego chłoaka bo juz pisał sms i tak wyszło ,no poprostu nic tylko czekac az zmadrzeje 2 0 ~Annn (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:15 Gorzej jak nie zmądrzeje, uwikła się w dziecko, zostawi szkołę, chłopak ję rzuci - tak naprawdę ma tylko Ciebie, niestety jeszcze nie jest tego świadoma. A jak jej w tym szalonym życiu nie wyjdzie? to co? skończy na ulicy? Jest młoda i popełnia błędy ale to zawsze Twoja córka. 4 0 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:23 Ann ale ja jej to dokłądnie mówiłam /mówie ,ze chłopak to nie wszystko ,ze jak bedzie miałą dziecko to juz nie bedzie tak fajnie ,kolezanki ne fejsie ci tylko napisza jaki słodki bobas i tyle je zobaczysz wałkuje ,ze skonczy na ulicy bo na swój dom ma wywalone a mieszka kontem u kogos ,to temat wałkowany!tłumacze i pewnie tak sie to skonczy jak piszesz 2 0 ~Annn (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:46 Rozumiem Twoje rozgoryczenie, bo sytuacja jest faktycznie ciężka. Najgorzej, że robi co chce i pewnie nie zapanujesz nad tym, ważne by nie popełniła jakiejś konkretnej głupoty. Myślę, że jeżeli córka ma trochę rozumu to prędzej czy później zrozumie jak Ciebie rani. Miałam kiedyś koleżankę, która nie ukończyła nawet podstawówki, a jak miała 16 lat wyjechała do innego miasta i pracowała w domu publicznym - co ciekawe przyjeżdżała później co rusz to lepszym autem i chwaliła się jak to jej dobrze się żyje - w następnych latach już przestała przyjeżdżać... 0 2 ~jakaśtam (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:44 nie katuj się wychowanie wychowaniem ale charakteru nie zmienisz:( Czasami tak jest ze choćbyś niewiadomo jak sie starała tłumaczyła wychowywała to nic nie wskórasz. Dzieci wychowujemy do 18 a potem to one zaczynają za siebie decydować i uczyć sie na własnych błedach. Jeżeli jest tak dorosła niech robi jak uważa za słuszne wiem jak strasznie matce na to patrzeć z boku i jak się cierpi. Moze kiedyś dojrzeje bo przecież dorosła już jest. Skoro wyczerpałaś wszelki rodzaje pomocy wystarczy powiedzieć że przestajesz ingerowac w jej życie prać jej pomagać finansowo itp i wszystkie konsekwencje swojego działania niech ponosi. Owszem chętnie ją widzisz jak przyjdzie na kawe czy pogadać zawsze moze na CIEBIE LICZYĆ powodzenia 9 2 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:36 wiem ze to zabrzmi glupio dla ciebie , ale takie rzeczy nie dzieja sie bez jakiejs wiekszej przyczyny, nie teraz, ale od kiedy to sie zaczeło. jest "dorosla" ale g. wie o zyciu, po pierwsze kontakt z jego rodzicami bo niewiadomo czego naopowiadala, po drugie czy to "tylko" powroty do domu tak was odcieły od siebie? to najwiekszy problem? ja jakos nie umiem sobie wyobrazic ze dziecko ma samo prac swoje rzeczy jak mam pralke i wszytsko razem , wiem ze to proby walki o podporzadkowanie, ale nie rozumiem jak to wykonac ja mam pralke ty pierz w reku?puszczaj pralke z 3 bluzkami ? a innym razem nie puszczaj pustej pralki bo szkoda wody i pradu?- a ona umie puscic pranie? rozwieszala je czasem? ma chlopaka ok, ale moze zacznij poprawe kontaktow od "pomocy" w antykoncepcji, bo potem urodzi , zostawi ci dziecko i zatrzasnie drzwi - a tak bedzie miala pomoc od Ciebie "rzeczową" , mysle ze w tej sytuacji trzeba jej pokazac ze mozna inaczej zyc, zrob jej zdjecia jak wyglada po przyjsciu (jak mowisz nosi rzeczy po kims itp) i jak wyglada po kuracji upiekszajacej(kup nowa ladna bielizne, cichy jakies uczesz elegancko,buty) moze od tej strony by cos zadzialalo, - narazie na jej wybrykach troche zaoszczedzilas bo jej nie utrzymujesz... pytanie z czego ona zyje?!? bo moze nie tylko z praktyk? a w domu gra syfiare a poza domem jest odstawiona laska? zamkniecie drzwi nie pomoglo, i ona i tak pewnie sie czuje ze Ty sie na nia wypiełas i tyle, 8 7 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 09:58 ciocia dobra rada to nie zaczeło sie od wczoraj ,ona jak poszła do gimnazjum to jeszcze w 1 klasie dobrze sie uczyła,pózniej jakby piorun w nia strzelił,jak nie moje dziecko! Rozmawiałam z nią ale ona wszystko wie ! mówie do niej a ona mamo daj spokuj ja wiem,mówie dobrze ale posłuchaj mnie ,wez przestan ja wiem ! mówie dalej a ona ja pierdziele przeciez ci tłumacze ze wiem i wychodzi! no dosłownie! KIedys weszłąm na jej gg bez jej wiedzy bo poprostu juz musiałam,a tam dialog: fajnie sie najeb..y,musimy to powtórzyc,matka poj...a nic sie nie skumała a i takie tam podobne Teraz nie widziałysmy sie m-c ,dzwonie do niej czy zaliczyłą przedmioty ,czy wszystko oki u niej ,i niby grzecznie ,póki nie znalazłąm pod wanna zawinietych smierdzących skarpet razem z gaciami w koszulke!! AAAAA! NORMALNIE DOSC! 2 1 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:19 dziwczyny dzieki za zainteresowanie ,naprawde nikomu nie zycze takich przezyc ! Nie fajnie sie czuje piszac o mojej córce w ten sposób,chciałabym aby było inaczej Moja córka bez mojej zgody kiedy jeszcze nie była pełnoletnia zrobiła sobie kolczyk w nosie ,poprostu! pózniej w pępku,pózniej w wardze poprostu! a i jeszcze jakis kolega zrobił jej jakis mały tatuaz! ahha jeszcze w jezyku,i wtych dniach nie wracałą do domu az jej sie wsztystko wygoiło .Olewa mnie totalnie bo mówiłąm jej ze takie rzeczy bedzie mogła zrobic jak bedzie pełnoletnia, 1 0 ~ (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:19 współczuję Ci, tego się sama boję, i sama pewnie też nie wiedziałabym co w tej sytuacji zrobić, ale chyba faktycznie dobrze by było przejechać się do rodziców tego chłopaka i porozmawiać. Faktycznie nie wiadomo co ona tam naopowiadała, może oni ją trzymają z litości, bo matka zła, wygania ją z domu, itp itd.... Ciekawe czy tam też rzuca podpaski gdzie popadnie i brudne gacie? A moze tam zachowuje sie zupełnie inaczej? Może pomaga w domu? Nie sprawia problemów? I dzięki temu tolerują jej obecność Wydaje mi się, ze córka w końcu nabierze pokory, bo życie nie jest łatwe i prędzej czy później dostanie po d*pie. Czesto dzieci zaczynają rozumieć pewne rzeczy dopiero jak same muszą wkroczyć w dorosłość, same się utrzymać, same wychowywać dzieci. Najgorsza jest właśnie taka postawa roszczeniowa, ale jak bedzie musiała poradzić sobie sama to zrozumie. Wiem, że najlepiej chciałybyśmy aby dzieci nie popełniały błędów, ale popełniają i bedą popełniać, tylko fajnie gdyby jeszcze z tego wszystkiego wyciągały wnioski. 3 0 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:40 własnie teraz tak siedze i mysle czy rzeczywiscie oni jej tam nie tzrymają z litosci ,jest kłamczucha ! Tak potrafi zamieszac ze faktycznie , Pytałam o to czy jak jest w gosciach to tez wszyscy wiedza ze ma okres ? to poprostu patzry na mnie ! Mówie czy dzieci muszą ogladac takie rzeczy w łazience? wracam ją zeby po sobie ogarneła i ona zaraz wychodzi i juz nie wraca! zamiast zapamietac od lat ze tak sie nie robi No ja poprostu nie wierze bo mi sie wydaje ze głupi by zapamietał taksamo skarpety i gacie!przepierz to zamocz nie wywalaj do kosza ! no nie dociera , Kiedy sie pokłuci z chłopakiem to wraca do domu i siedzi 3 godz i pisze sms albo z nim gada przez tel. kiedy prosze jak juz jetes to wez spój na dzieci ja polece sobie bez nich szybko tu czy tamm ,wracam a dzieci mamo głodna pic chciałem płatki a le dała powiedziała pózniej ,pózniej....... wiec pytam nie mogłas dziecim dac to czy tamto ,? a ona przeziez mówiłam zaraz! 0 2 ~kleopatra (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:56 Monika. Szczerze Ci współczuje bo wiem co czujesz... Ja mam 16letnią córkę i niestety tez masę problemów... Nawet się nie da tego opisać..Jak ktos nie zobaczy , nie przeżyje podobnego problemu to nie zrozumie . Jak dzieci są małe to nam się zdaje ,ze nad wszystkim panujemy . Mnie się też tak zdawało. Moja córa fakt, zawsze miała charakterek , a nie charakter , ale jak to mówią małe dzieci mały problem... U mnie co prawda nie jest tak hardkorowo jak u Ciebie. Bo córka nie znika mi z domu , w miarę się uczy, chodzi do szkoły . Ale dla mnie jest bardzo przykra,czesto mówi bardzo bolesne rzeczy ., w domu nie pomaga w niczym, każde moje słowo potrafi przekręcić tak ,że wybucha awantura ... Kocham ją ponad zycie, dałabym sobie flaki za nia wypruć , ale zwyczajnie czasem mam dość . I dlatego rozumiem Twoje rozgoryczenie i zniechecenie. To zwyczajny brak sił .... Niestety nie znalażłam sposobu na tem mega nastoletni bunt .... czakem aż wyrośnie, choć czasem watpie czy się doczekam 2 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 10:55 Wiesz Monika, ktoś mi kiedyś powiedział, ze dziecko jest jak szafa co do niej włożysz, to potem wyjmiesz. Rozumiem, że masz już serdecznie dość, ale pójście z nią na udry nic ci nie pomoże. Ona potraktowała tego chłopaka jak deskę ratunku i pewnie uważa, że tylko on ją kocha i ją rozumie. Od ciebie tego nie dostaje. I to nie tak, że ja cię potępiam, ba ja cię nawet doskonale rozumiem, ale musisz zmienić taktykę i pokaz, ze ci na niej zależy. 9 1 ~Annn (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:04 kkasia1 - trafiłaś w samo sedno ! 0 1 ~xcfgdf (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:10 jak to nie prowokacja to radze spuścisz zimne wiadro na tę DOROSLA GŁOWĘ wymiana zamków + Walizka z rzeczami na klatkę i sms "Odbierz rzeczy spod drzwi bo ktoś Ci ukradnie" 3 1 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:30 kkasia1 jak juz pisałałąm ja nie nauczyłam jej tego całego zła,do pewnego wieku ona była normalna ,w któryms momencie poprostu zamienili mi dziecko, te młodsze ucze tak samo ,same sciela łózko ciuchy po praniu układają samoi do szafek ,czasem pozmywaja ,zamiatają sprzątają i to nie jest tak ze ja mam fioła na puncjie sprzątania i pozadku ,nie ! Oni ucza sie samodzielnosci w miare jak tylko potrafia ,i nie robie im krzywdy tym! Kiedys powiedziałąm córce ze jak nastepnym razem nie wróci na czas to bedzie spałąana klatce! i coooo??? spała na klatce!!Nie wiem czemu akurat wtedy nie poszła do chłopaka ,przeciez juz u niego pomieszkiwała po kilka dni ,pewnie sie pokłucili ale teksty typu juz wracam jestem pod blokiem i niema jej i nie ma i 23 i nie ma no to ile mozna czekac?? wie ze nie ma kluczy !wiec zaczełąm jej mówic o której zamykam dom i nie ma wejscia ,ani nawet jzu 5 min pózniej!, Kiedy o 21 prosiłąm chodz do domu bo zamykam drzwi,mówi zaraz ,wychodze pio 10 min mówi juz ide ,za chwile znowu prosiłam to wielkie oburzenie co to za dom zeby o 21 chodzic spac i tyle ja widziałam! ja wstaje aby siebie ogarnac,pózniej budze syna i taki system obowiazuje od 3 lat u nas a ona jakby z innej bajki! mąz wstaje o 6 do pracy! mała spi az sie wyspi:) Ten chłopak tak jak piszesz to pewnie jej wolnosc odemnie . 0 1 ~ (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:30 kkasia, tak, masz rację, tylko jak jej pokazać że zalezy? Nadal prać te gacie i sie nie odzywać? Próbowała rozmawiać to była zbywana. Próbowała grozić to była olewana. Poszła z nią do ginekologa a ta znów poleciała i zlała temat. Pojdzie do tych rodziców na rozmowę to pewnie bedzie, że matke porąbało i że siare robi... Wie, że w razie czego do matki może wrócić, bo wraca jak coś idzie nie tak z tym chłopakiem, także wie że w matce ma oparcie, ale co z tego jak do matki żadnego szacunku nie ma. No jak kkasia dotrzeć do takiej? Wystawić walizki przed drzwi? Ja bym tak ze swoim dzieckiem postąpić nie mogła mimo wszystko 2 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:37 zgadzam się kkasia..."dziecko jest jak szafa(...)" Czytam co piszesz o swojej córce i nie napisałaś o niej ani jednego dobrego słowa... jeśli mówisz jej to co nam to gratuluje i niestety sama jesteś sobie winna. Dziecko z gruntu nie jest złe, to najczęściej rodzic je psuje. Niestety teraz jest już mocno za późno na wychowanie. Teraz tylko zbierasz żniwa tego co siałaś przez całe jej życie. Ja mojej matki nie widziałam od 13 lat i Ty też jesteś na dobrej drodze. Teraz wszystko zależy od tego czy to Ty zrozumiesz swoje błędy. 11 6 ~Monika (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:39 dla niej wszyscy są poj..ni,ja ,nauczyciele dyrektorka,sasiadka wszyscy a kiedy pytam a czy ty jestes taka idealna? to odpowiada napewno lepsza od nich .wiec dalej mówie skory ty nie masz szacunku do nauczyciela to dlaczego ona ma szanowac siebie? Dla nie j to oczywiste -bo jest nauczycielem .wiec mówie skoro ty nie szanuje mnie to dlaczego ja mam szanowac ciebie dlaniej to oczywiste bo jestem jej mama,Ona niewiedząc czemu uwaza ze jej sie wszystko nalezy ale ona wysilac sie nie znikamna razie ide z małą na spacer bo mi sie mózg zagotował 2 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:57 Znam zbuntowanego człowieka, który mając 22 lata, nie pracuje, nie skończył żadnej szkoły, chleje, pewnie i ćpa. Matka mimo, że raz na jakiś czas oficjalnie ogłasza, że koniec z pomocą i dofinansowywaniem, w końcu mięknie i ta "bajka" dorosłego nieroba trwa nadal.... Wiem, że ciężko radzić, kiedy problem bezpośrednio nas nie dotyczy. Matka chce zawsze jak najlepiej dla dziecka. Ale może warto pomyśleć o problemie właśnie w ten sposób, że odseparowanie dziecka (dorosłego człowieka_ od nas, naszego zainteresowania nim, naszej pomocy - pomoże mu zrozumieć że dorosłe życie to nie zabawa. Jak najbardziej można oczekiwać pomocy od najbliższych, ale trzeba też wymagać szacunku. Jeśli dziewczyna zobaczy, że traktujesz ją jak dorosłą osobę i pozwoliłaś jej żyć własnym życiem, NA JEJ WŁASNY KOSZT, to może spokornieje i zrozumie swoje postępowanie. Swoją drogą posłuchaj rady już kilku wypowiadających się tu osób- odnośnie Twojej wizyty i psychologa. Musisz uwierzyć, że konsekwencja w stosunku do córki jest potrzebna i że nie krzywdzisz jej w ten sposób - a pomagasz 5 0 ~anonim (1 miesiąc temu) 18 czerwca 2022 o 23:31 Na pewnym etapie mamy zwyczajnie dość. Jeśli ktoś tego nie przezyl nie prawa się wypowiadać. Dzieci które sprowadziliśmy na świat, pielęgnowaliśmy otaczalismy opieka miłością zaczynają nas traktować jak śmieci. Jak najgorsze zło. I wierzcie mi po tysięcznym kopie w d*pe nie mamy już sil pisać o dwoim dziecku nic dobrego bo nasze serce jest rozerwane na milion kawałków. Tak jestem matka ale czy to znaczy że można mnie opluc zdeptać i poniżać. Bo co? Bo matka zawsze wybaczy? Matka to człowiek który ma prawo do spokoju. spokoju 1 0 ~Słońce (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:31 Proponuje udać się do centrum interwencji kryzysowej w Nowym Porcie, umówić się z jakimś psychologiem, porozmawiać, poprosić o fachową wszystko aby spotkać się z jego rodzicami,porozmawiać, wyjaśnić pewne kwestie, najlepiej w obecność żę w przypadku "wpadki" to oni będą w pełni ponosić tego k9nsekwencje, bo jak zauważyła jedna z forumowiczek, córka na 100 % podrzuci Ci dziecko na zawsze i będziesz miała nie jeden ale dwa przeogromne problemy. działaj jak najszybciej bo to rzutuje także na Twoje młodsze dzieci , które są świadkami tego wszystkiego,szkoda ich!!! 4 1 ~ (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:35 najpierw to by było trzeba pogadać z rodzicami chłopaka na osobności, bo też nie wiesz co oni myślą, co to za ludzie w ogóle. Jeszcze sie bedziecie przy młodych kłócić, a na co to? Tylko pogorszysz sprawę. Najpierw na osobności a jak dojdziecie do jakiegoś konsensusu to wtedy razem. 1 0 ~ (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:49 ja jestem ciekawa co córka sobie tak naprawdę myśli. A może poprosić ją żeby napisała do Ciebie list. Taki szczery, od serca. Jak bedzie miała wenę, niech usiądzie i coś napisze. I Ty zrób to samo pierwsza. Ale nie pisz tak jak piszesz tutaj nam. Napisz o swoich uczuciach. Nawet jeśli córka Ci nie odpisze z lenistwa na przykład to mogę się założyć, że list od Ciebie zapadnie jej w pamięci. 1 0 ~Ktosik (10 lat temu) 31 maja 2012 o 11:55 Charakteru się nie zmieni. Znam podobny przypadek. Córka lat 15. Zaczeła olewać szkołę, balować, pić, palić. W domu byla rzadkim gościem. Przychodziła tylko po to żeby się najeść i wymienić ubranie. Nie pomagało nic: gorżenie, proszenie itp. Zaszła w ciążę, Rodzice razem z nia postanowili dziecko oddać do adopcji ,żeby jak to sie mówi "dziewczynie życia nie zmarnować". 3 m-ce po porodzie było ok. Mieszkała w domu, potem znowu jakby w nia jakiś piorun trzasnął. Robiła to samo co przedtem. Kiedy skończyła 18lat przeprowadziła się do chłopaka. Znowu zaszła w ciążę. Niby odcięła się od rodziców ,ale oczywiście jak potrzebowała pieniędzy, to zawsze wracała....bo potrzebuje na dziecko....Chłopak wpadł w tarapaty,siedzi w więzieniu. Ona nie ma z czego żyć. Właśnie urodziła drugie dziecko. Zero myślenia. Często ludzie ją widzą jak żebrze 1 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 12:02 Monika, ale nie ty jedna to przechodzisz, to tak dla pocieszenia. Ja też miałam moment, że myślałam, że zwariuję. Przeczekałam. Za dobre wynagradzam, za złe każę. Gadam, gadam, gadam, zaczęłam być konsekwentna w karaniu ( dawałam zbyt dużą karę, a potem sama nie potrafiłam w niej wytrwać daje mniejszą i nie opuszczam). Tylko na karanie jej to już za późno. Myślę, ze musisz z nią szczerze porozmawiać, przytulić i wybaczyć. No i wypracować jakiś kompromis. Fajnie gdyby córka zmieniła znajomych na lepszych, bo niestety oni mają b. duży wpływ. I to, że ty ją uczyłaś tak, a ona robi inaczej to kiedyś zaprocentuje. To nie jest tak, że wszystkie twoje wysiłki idą na marne. Tylko na to trzeba jeszcze trochę czasu. To, że ona tak się zachowuje to ty gdzieś coś przeoczyłaś i nie zareagowałaś w porę i teraz trzeba czasu i cierpliwości żeby to odkręcić. 4 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 12:06 oooooj matko Moniko ! założylaś nową rodzinę, odsunęłaś córkę a teraz się żalisz i tak tego nie zrozumiesz ... pewnie zezłościsz się na mnie powiem krótko BIEDNA DZIEWCZYNA 3 13 ~lipunia (10 lat temu) 31 maja 2012 o 13:31 no wlaśnie piszesz same złe, rzeczy o córce nic dobrego nie przeczytałam, a chyba to że nadal się uczy chodzi na praktyki to jest plus czyli nie może być az tak zła inaczej by wszystko olala nawet szkole. nic nie piszesz, czy założyłaś nową rodzinę czy młodsze córki to z tym samym byłym. jesli masz nowa rodzine to pewnie bunt się rozpocząl po rozwodzie z pierwszym męzem i młoda ma do Ciebie albo do Was o to zal nie wiedziala jak to pokazac to pokazuje w ten sposób. ciezko cos zaradzic bo moze byc juz za pozno...jedyny plus ze ona nadal do Ciebie wraca wiec Cię kocha i chciałaby Twojej pomocy tylko pewnie nie wie jak z Tobą rozmawiać jak Ty na nia ciagle krzyczysz. sama piszesz ze jak przychodzi to zostawiasz ja z mlodszymi dziecmi a moze warto ochlonac i pogadac. niestety ciezko jest w dzisiejszych czasach wychowac dzieci no ale trzeba probowac. ja sama jestem okropnym cholerykiem ale probuje panowac nad soba i jakos mlodego wychowac na ludzi ale wiem, ze bedzie strasznie ciezko. walcz moze nie wszystko stracone no i pierwsze co to musisz sie skontaktowac z tymi ludzi u ktorych mieszka ja bym nie mogla spac w nocy jakbym nic o nich nie wiedziala, jakbym nie wiedziala gdzie ona spi i pomieszkuje. 2 0 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 31 maja 2012 o 13:59 czemu spala na klatce a nie poszla do niego?! .. zeby Ci udowodnic jaka jestes wredna matka i narobic siary wsrod sasiadow. zeby rozwiazac problem postaw sie z drugiej strony , sprobuj sobie wyobrazic jakby to wyglada z drugiej strony , jak ona to moze odebrac . a chodzi tylko o zakrwawione po okresie gacie? jakos nie ogarniam ciagle tych zarzutowto wkladaj w worek i jej do szafki, ona nie widzi problemu bo jej posprzatasz(wypranie czy smietnik to to samo) moze dolacz jej do tego nocne podpaski czy tampony i problemu nie bedzie?plus saszetke wanisza do wymoczenia tego. moj z tesciem mieli na pienku za powroty nocne, z dugiej strony kiedy starsze nastolatki maja sie wyszalec jak nie w okresie szkolnym? potem dom, praca, dzieci ,nie ma jak i kiedy uskuteczniac zycia nocnego,oczywiscie z glowa ale moze pogadajcie zeby sie nie kapala po przyjsciu tylko rano itp, zeby wam nie przeszkadzala w spaniu tylko wszystko po cichutku zeby mieszkala w domu a nie po ludziach wiadomo ze jak ma chlopaka i nocuje u niego z wiadomych powodow to tego nie zmienisz ale niech wraca do domu na obiad czy inne takie rozmowa z rodzicami chlopaka dowiedz sie jakie to byly tablety wyrob recdepte i kup jej, mysle ze wspolne zakupy albo cos takiego moglyby was zblizyc- tylko zeby to nie bylo odebrane jak proba przekupstwa... rozmowa o uczuciach, co czujesz jak nie wiesz co sie znia dzieje, ze serce ci peka patrzac w ktora strone zmierza jej zycie,ze3 jest ci przykro ze i smutno ze wam nie wyszlo jako matce i corce. nie mow o zlosci gniewie ani rozczarowaniu Nią tylko waszymi kontaktami. no i jak przychodzi do domu usiadz z nia i nawet w milczeniu wypij kawe zjedz ciastko, moze ona sama sie otworzy. 2 3 ~pati (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:22 zgłoś się do fundacji pomagającej takim ludziom jak Ty, często prowadzą ją rodzice , którzy sami przez to przechodzili 2 1 ~kleopatra (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:32 Ojj dziewczyny ... tak łatwo oceniacie... macie w większości jeszcze małe dzieci... Skopiujcie sobie , tak w razie czego,to co tu dzis pisałyście i zapiszcie gdzieś , a za kilka , kilkanascie lat sprawdzcie tą notatkę czy aby wszystko jest takie oczywiste jak dziś sadzicie;)) 16 3 ~Ejmi (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:42 Ta 18-letnia dziewczyna nie jest zła bez powodu. Ogromne błędy wychowawcze prawdopodobnie Moniko zrobiłaś. Możliwe że okazywałaś jej za mało miłości i za mało czasu. Nie znam tej historii ale może zdarzyło się coś w życiu tej dziewczyny jak była jeszcze dzieckiem? 3 6 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:45 Moze i tak, ale ja nie rozumiem czemu autorka watku nie zareagowała wczesniej, przeciez takie zachowanie nie zaczelo sie z dnia na dzien. Nie wyobrazam sobie zebym wyprawiala takie rzeczy, rodzice mnie zawsze ustawiali do pionu jak mi cos glupiego do glowy strzelilo. Jakims trudnym dzieckiem nie bylam, ale mialam swoje za uszami i jak cos przeskrobalam, wrocilam pozno od kolezanki czy cos to zawsze byly konsekwencje typu zabranie telefonu na tydzien, komputera, szlaban na wychodzenie z kolezankami. Niestety na nastolatki w tym wieku to działa najlepiej, gadać mozesz a pewnie i tak nie poslucha wiec ja bym postawila sprawe jasno, albo mieszka z Wami i dostosuje sie do zasad, jest normalnym domownikiem, albo niech sie wyprowadzi. Sprawa zaszla tak daleko ze wydaje mi sie ze nic innego nie ma sensu. 4 0 ~Annn (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:45 Wiesz, wydaje mi się, że autorka oczekuje aby coś doradzić, spojrzeć na sprawę pod innym kontem. Nie ma tu wiele ocen samej osoby, a więcej ocen trudnej sytuacji. Zgadzam się, że z punktu widzenia matki nastolatki wygląda to inaczej ale chyba większość z nas pamięta siebie gdy byłyśmy w tym wieku - i czerpie z własnych doświadczeń. Ja myślę tu też od razu o swojej mamie, o tym jak ze mną rozmawiała, jak reagowała i co z tego wyszło. Zgodzę się przede wszystkim z tym, że dzieci to nasze zwierciadło (jak z tą szafą...) 4 0 ~jammman (10 lat temu) 31 maja 2012 o 15:55 wydaje mi się,że już na wychowywanie za późno. teraz już krytykowaniem i pouczaniem nic nie zdziałasz. Musi niestety sama dostać po d...e i może kiedyś zostaniecie jeszcze przyjaciólkami. Zapewne wiele się zadziało wcześniej tego już nie naprawisz. Ja bym postawiła sprawę jasno niech wybiera gdzie chce mieszkać, skoro jest dorosła niech się do niego przeprowadzi z ciuchami i wszystkim a ciebie odwiedza, jak córka -gość. Może jak spuścisz z tonu to wytworzy się nić porozumienia. Tu trzeba jej odejść i dojść do pewnych spraw, dojrzeć na podstawie swoich błędów. 3 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 17:19 kleopatra, co ma wspólnego fakt, że mamy małe dzieci? Mamy mózg i dziecko wychowujemy od pierwszych dni, a nie budząc się z ręką w nocniku po 18 latach. Powtarzam wychowujemy a nie hodujemy. Dziecka nie wystarczy żywić, ubrać, do szkoły posłać.... 1 9 ~MM (10 lat temu) 31 maja 2012 o 17:28 "Ona niewiedząc czemu uwaza ze jej sie wszystko nalezy ale ona wysilac sie nie zamierza" przeczytaj to co napisałaś i zastanów sie jak wychowywałaś ją od Małego, jesli dziecko ma wszystko co tylko zechce,matke na każde zawołanie to potem nic i niczego nie szanuje bo mu sie należy. teraz to Ci zostają "Surowi Rodzice" bo zamiast się ogarnąć przez 18lat to teraz rozkładanie rąk zostało... 2 2 ~marta (10 lat temu) 31 maja 2012 o 17:58 Monika psycholog potrzeby jest dla Ciebie, żebyś wiedziała jak postępować. Powiem Ci tak moja mama miała podobne problemy z bratem szantaż emocjonalny stosował tylko doszło jak nie pomożecie np jak sie zapożyczył to sie zabije,powieszę, rzucę pod w końcu namówiliśmy mamę i poszła na terapię i uważam, że pomogło. 1 0 ~kleopatra (10 lat temu) 31 maja 2012 o 18:09 Maua , myślę ,że będziemy mogły porozmawiać na 10 czy 15lat ... narazie twoje doświadczenie jest myślę zbyt małe... Broń Boże nie mam na myśli nic złego... Ja mam mózg , moje dziecko nie było i nie jest hodowane. jestem myśle dość mocno wylewną osobą, zawsze okazywałam córce uczucia, mówiłam o nich. Z reszta tak jak pisałam , moją córkę bardzo kocham , a jednak coś poszło nie tak . I nie mam pojęcia co... Ale nie pozwole sobie mówić ,że nie mam mózgu i wyhodowałam córke ;))) I staram się każdego dnia, nieprzerwanie, ale niestety spotykam mur ze strony mojej córki.... Próbuje różnych nie działają. Pociesza mnie to ,że spotykam się z innymi rodzicami , którzy mają tez podobne kłopoty. namawiałam córkę na wizytę u kategorycznie nie użyje ,żeby ją tam zaciągnąć, z resztą uważam że siła w tym wypadku nic nie da... 9 0 ~czarnakawa (10 lat temu) 31 maja 2012 o 18:16 Całkowicie zgadzam się z Maua_mama, dziecko trzeba wychowywać od urodzenia, a nie hodować i to powiedzonko z szafą świetnie to oddaje. Teraz jest już za późno na wychowywanie i zostają 2 możliwości podejścia do córki: dorosła to radź sobie sama (JAK WIELE OSÓB TU RADZI) - w ten sposób matka pozbędzie się kłopotu, a córka prawdopodobnie uzna,ze matka się jej wyrzeka i skoro dotąd z nią walczyła to teraz pewnie z dumą nastolatki zupełnie zerwie kontakt(może na zawsze) i jeśli sama nie zmądrzeje to albo prędzej czy później wyląduje na ulicy albo jak wpadnie w tarapaty to wróci do mamy, ale tylko po pomoc( bo przecież nie pogodzi się szczerze z matką, która w jej przekonaniu się jej wyrzekła), a jak ją otrzyma to znowu wróci do starych zachowań, którymi możliwe,że próbuje ukarać matkę, za to co ma jej za złe spróbować wyciągnąć rękę do córki, ale w sposób który umożliwi córce jako takie zachowanie twarzy(duma u nastolatków często idzie przed rozumem) - czyli przyznać się,że ja, matka też nie jestem bez winy, też zrobiłam błędy i przeprosić za swoje błędy córkę i zaproponować jej pomoc na określonych warunkach, których trzeba będzie się KONSEKWENTNIE (ale spokojnie i bez poniżania) trzymać, a przy tym pokazać córce,ze wcale nie uważasz jej za ostatnią i najgorszą, bo jak córka nie ma akceptacji w domu to znajdzie ją poza domem, tam gdzie ją namówią,zeby jeszcze dopiekła matce W ogóle może się mylę, ale odniosłam wrażenie,że zachowanie córki wynika z tego,ze czuje się niekochana,gorsza, nieakceptowana w domu i pewnie zupełnie nieważna dla domowników, więc takim zachowaniem się mści za to(bo ona doskonale wie,ze zle robi).A czemu może się tak czuć...to już mam nastolatki sama powinna sobie odpowiedzieć.. Na tej sytuacji też cierpią młodsze dzieci...i to bardzo.. ŻYCZĘ DUZO CIERPLIWOŚCI I POWODZENIA W TEJ TRUDNEJ SYTUACJI 3 3 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 18:28 kleopatra, ja nie patrzę ze strony matki, ja patrzę ze strony córki, która nie ma kontaktu z własną matką bo ta na to ciężko zapracowała. Każdy rodzic popełnia błędy. Nikt nie jest doskonały, ale ważne jest aby wiedzieć o swoich błędach, nie bać się do nich przyznać i nigdy nie poddać się w walce o własne dziecko. Czymś innym jest bunt nastolatka a czymś innym patologiczne zaniedbanie własnego dziecka, którego moim zdaniem dopuściła się autorka wątku. Czego oczekiwała po założeniu tematu? Że naprawimy jej błędy i ją córka pokocha miłością wielką? Byłoby mi wstyd założyć taki temat i przyznać się do tego jak zaniedbałam wychowanie własnego dziecka. Słowa jakich używa opisując swoją córkę, to o jakich intymnych sytuacjach opowiada na forum publicznym i to że kompletnie nie widzi swojej winy, sprawia że strasznie mi tej dziewczyny żal. Mam nadzieje, że Młoda spotka na swojej drodze mądrych dorosłych ludzi. 2 11 ~takasamaja (10 lat temu) 31 maja 2012 o 19:24 Maua - masz bardzo mało perspektywiczne spojrzenie. Patrzysz przez pryzmat własnych doświadczeń, czyli widzisz jedynie czubek własnego nosa. Nie masz prawa nikogo w ten sposób oceniać! Dla jasności - jestem 34 latką, która nie ma kontaktu z własną matką od 14 rż. Wiem co to znaczy mieć złą matkę, która Cię zaniedbuje na rzecz flaszki najtańszego wina. Wiem co to znaczy kiedy matka daje podotykać Ciebie jakiemuś menelowi za flaszkę wódki, bije Cię i poniewiera. Wiem też jednak co to znaczy mieć nastoletnie dziecko, przeżywać bunt tego okresu, stawianie się na każdym kroku, kłamstwa, głupstwa, które robi. Jedno z drugim nic nie ma wspólnego, więc nie pitol z łaski swojej i nie oceniaj nie mając pojęcia o czym jest mowa. MONIKA NIE JEST TWOJĄ MATKĄ! A Ty już wiesz czego ona sie dopuściła i czemu jest winna?? 16 4 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 19:29 A umiesz czytać? Śmieszy mnie Twój komentarz... Przeczytaj dokładnie co ja napisałam i co napisała autorka wątku. ech... ręce opadają :) 2 15 ~takasamaja (10 lat temu) 31 maja 2012 o 19:45 piszesz, że autorka wątku dopuściła sie patologicznego zaniedbania dziecka. Ty ją znasz???!! Byłaś świadkiem takich sytuacji?? Jakim w ogóle prawem wysnuwasz takie wnioski? Skąd to wiesz? Kto dał Tobie prawo do oceniania? Sądzenie po sobie to bardzo przykra wada. 18 4 ~ja (10 lat temu) 31 maja 2012 o 19:56 Moim zdaniem, zachowanie tej dziewczyny wcale nie musi być spowodowane tym,ze ją matka źle wychowywała tak jak niektórzy tu piszą. Wiadomo,że rodzice wychowują i dają przykład,ale dziecko niezawsze ten przykład bierze. Znam osobiście dziewczynę, której ojciec był alkoholikiem. Matka sie go bała okropnie, ojciec pil, darla sie, urzadzal libacje jej nie uczyl co jest dobre a co zle, niek zabardzo nie wychowywał, a jednak wiedziała jaką drogą pojść by coś osiągnąć. Nie pije nie pali, poszla na studia ,założyła rodzinę, jest cudowną matką. Tak,że nie zawsze to co się dzieje z dzieckiem to wina rodziców, dziecko też ma swój rozum tym bardziej,ze to dziecko uwaza sie za dorosłe. 16 1 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 31 maja 2012 o 20:03 zwlaszcza ze pisze ze w 2klasie ponadgimnazjalnej sie zmienila i odrazu zaczela szukac pomocy u ojca, u pedagogow szkolnych, probowala radykalnych jednak przez wielu uznawanych sposobow itp. umie sie przyznac ze cos zrobila zle tylko nie wie w ktorym miejscu i jak to naprawic- ja tak ja pozatym problemem jest to ze dziewczyna teoretycznie jest dorosla i jej wladza rodzicielska zmniejszela sie do 0. moja mama dopiero po latach zrozumiala wiele ze jej macocha nie traktowala jej jak "kopciuszka" tylko normalnie tak jak ja na wsi wychowano, taki styl rodzicielstwa, a ona byla dla niej okropna corka! mimo ze to przez jej pytaniu "bedziesz moja mamą" babcia zdecydowala sie na slub z dziadkiem, co siedzi w tych dzieciecych glowach czasem ciezko sie domyslec a sa to czesto rzeczy bezpodstawne , jednak wynikajace z poczucia gorszosci , nieakceptacji i szufladkowania (ale z poczucia dziecka nie zawsze jest tak ze rodzice faktycznie to robia, ale np nie w taki sposob jak dziecko chcialoby ) 4 2 ~takasamaja (10 lat temu) 31 maja 2012 o 20:04 ja - podzielam Twoje zdanie. Dokładnie tak jest i dlatego nie można w tak radykalny sposób oceniać dziewczyny. 2 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 20:20 Monika a ja nie będę prawić Ci rad tylko opisze pewną historię która zdarzyła się u moich znajomych. rodzina biedna z 5 dzieci, on pracuje ona wychowuje dzieci. w domu nie było awantur, nikt nie nadużywał też alkoholu. Problemy zaczęły się gdy "środkowy" syn poznał nieciekawych ludzi. z tego co pamiętam nie skończył nawet zawodówki, były awantury, rozboje, kradzieże chłopak nawet wylądował w więzieniu ale nadal nic się nie zmieniło w jego zachowaniu. wtedy pojawiła się dziewczyna ale nadal nic się nie zmieniło, imprezy, kradzieże problemy z policją ona w zasadzie przeprowadziła się do niego. trochę to trwało, nic nie pomagało ani groźby ani prośby. w końcu młodzi wyjechali za granicę ( a w zasadzie uciekli bo jemu znów grodziło więzienie). Chłopak z dala od domu, znajomych uspokoił się znalazł pracę, zaczął spłacać długi także te w rodzinie. teraz on ma ok 25 lat i zakłada rodzinę. może wyda to sie niektórym delikatnie mówiąc nietaktem ale Życzę Ci aby twoja córka też kiedyś znalazła się takiej sytuacji, że będzie musiała sama dobrowolnie wszystko rzucić nawet ucieć żeby zacząć żyć jak normalny człowiek. 2 1 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 20:28 takasamaja, nie szukaj siebie w innych... Ja oceniam to co ta pani napisała i jej wypowiedzi są jakie są. Nic ponad to, ja nie doszukuje w niej swojej matki pani psycholog ;)) Ja miałam cudowne dorastanie i jestem pogodzoną ze sobą kobietą. Współczuje Twojej przeszłości i na przyszłość polecam mniej złości i więcej czytania ze zrozumieniem. Na tym kończę polemikę w tym wątku. Kropka 3 11 ~ja (10 lat temu) 31 maja 2012 o 20:39 Tak naprawdę nie dokońca wiadomo jak wychowac dziecko aby było dobrze. Chyba każda tu z mam potwierdzi,że kazdego dnia stara sie wychowywac swoje dziecko/ dzieci najlepiej jak umie czyli w taki sposób który uważa za słuszny. Moje dziecko ma trzy lata i choć staram się jak mogę i bede robic wszytko aby syn wyrósł na porządnego czlowieka to nie wiadomo co bedzie za te 15 lat. 8 1 ~lipunia (10 lat temu) 31 maja 2012 o 21:07 duzo robi srodowisko, znajomi szkola i nawet jak czlowiek na glowie ustanie to nie wie nigdy jaka droge w zyciu obierze jego dziecko i czy nie bedzie podobnie jak u Moniki.. moja ciocia kiedys mojej kuzynce powiedziala ze jak chce to niech sie wyprowadza do swojego faceta bo ona absolutnie go nie tolerowala to nie bylo zbyt dobre towarzystwo z tego co pamietam...ona sie wyniosla i byla z nim kilka miesiecy ale do mojej cioci doszly sluchy od ludzi(bo z corka nie miala kontaktu) ze ona jest zaniedbana brudna itp wiec ciotka sie dowiedziala gdzie mieszka poszla do niej i powiedziala jej ze ma jedyna szanse powrotu do domu w tej chwili albo wcale ta sie zebrala w jednej chwili i wrocila pokornie do domu. moze trzeba jakiegos wstrzasu dla Twojej corki i calkowitego odciecia tylko ciekawe nadal jest to z kim ona sie zadaje jaka rodzine ma ten chlopak dowiedzialabym sie tego wszystkiego dla spokou swojego sumienia 3 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 21:13 nie czytaam co tu piszecie,mam cos podobnego w rodzinie tz podobna sytuacje,mowiono ze oj tam wyrosnie.....niestety nie wyroslo zdaniem terapia wstrzasowa albo nic innego nie pomoze. 0 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 21:18 Nie zawsze złe zachowanie dzieci (małych czy dużych) jest wynikiem błędów wychowawczych. Nie można wszystkich rodziców "złych" dzieci wrzucać do jednego wora. Nie można też oceniać innych poprzez pryzmat własnych doświadczeń. Jedne dzieci są spokojne i ułożone, inne wymagają naprawdę ogromnej pracy, cierpliwości i morza spokoju ze strony rodzica. Uwierzcie, wiem o czym pisze. To, że dziecko (niezależnie od wieku) wykręci jakiś numer, nie oznacza, że ma rodziców do bani. Proponuję, żeby nie dołować już bardziej autorki wątku. Ona prosiła o radę - więc radźmy, a nie udowadniajmy na siłę, że jest złą matką. 9 0 ~miliani (10 lat temu) 31 maja 2012 o 21:24 A dla mnie słowa "jak ci niedobrze to się wyprowadź" są najgorszymi, jakie można powiedzieć dziecku... bo ilekroć je słyszałam, to na przekór miałam ochotę spakować się i wynieść, choćbym miała mieszkać pod mostem;) mimo wszystko dojrzewającego człowieka trzeba zacząć trochę inaczej niż dzieciaka... może czasem wystarczy wysłuchać go i pójść na jakiś drobny kompromis, zamiast od razu proponować mu przeprowadzkę. Ja byłam zbyt tchórzliwa, ale jak ktoś odważniejszy, to jeszcze gotów skorzystać z tej możliwości:) A wtedy całkowicie straci się nad nim kontrolę. Wiem na pewno, że ja będę się starać nie mówić takich słów swoim dzieciom, bo mnie zbyt mocno one bolały. Zbyt mocno uderzały w moją więź z rodzicami. Czułam wtedy, że nic dla nich nie znaczę. 8 0 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 22:57 nareszcie ktos tu bardzo madrze napisal. Brawo 1 1 (10 lat temu) 31 maja 2012 o 22:58 Mialo byc miliani 0 0 ~... (10 lat temu) 31 maja 2012 o 23:13 "Mamy małe mieszkanie i tak sobie mysle czy nie spakowac jej rzeczy ,blokuje mi szafki a ja chetnie wpakowałabym tam inne rzeczy mam jeszcze 2 młodszych dzieci!" Słabo mi się zrobiło, gdy to przeczytałam. Współczuję tej dziewczynie, ja też bym uciekła od takiej matki. Nic dziwnego, że szuka akceptacji i ciepła u chłopaka. To nie ona potrzebuje terapii, albo nie tylko ona. Ale czy chłód emocjonalny można naprawić terapią? 2 1 ~Też Mama (2 lata temu) 10 stycznia 2020 o 04:49 Bez przesady przecież Mama dziewczyny nie pisała z imienia i nazwiska nie dodała zdjęcia Opisała szczerze jak wygląda życie z Córką Mam nadzieję że wszystko się między Wami ułożyło Pozdrawiam 0 0 ~Rodzic (2 lata temu) 24 września 2019 o 00:10 Zależy jaka rodzina, czasem się trafi na patologiczna rodzinę i nic nie zrobią a jedynie pogorszy się sytuacja. Tu trzeba drastycznych środków, skoro dorosła to wymienić zamki, niech układa życie po swojemu. Jak jej się to nie spodoba to może coś zrozumie. To prawda w dzisiejszych czasach dziewczyny są gorsze od chłopaków 0 3 ~Kasia (10 lat temu) 31 maja 2012 o 23:09 Moniko, spróbuj skontaktować się z rodzicami chłopaka. Jeśli to normalna (a nie patologiczna rodzina) z pewnością cała sytuacja też ich przerasta. Ustalcie jeden wspólny front wobec młodych. Powiedzcie im, że skoro czują się na tyle dorośli, żeby razem mieszkać i decydować o sobie, to niech tak żyją. Odetnijcie dzieciaki od kasy, jak na fajki i piwko zabraknie to może wezmą się do jakiejś pracy. Zróbcie spis cenniejszych przedmiotów, jakie macie w domach (sprzęt najlepiej z numerem seryjnym, biżuterię pochowajcie) i oznajmijcie, że każda zaginiona rzecz będzie zgłaszana na policję, a oni jako główni podejrzani o kradzież. Ustalcie jasne zasady i konsekwentnie się ich trzymajcie, to jest szansa, że młodzi zaczną trochę pokornieć. Spakuj rzeczy córki w kartony (w takim stanie, w jakim je zostawiła - bez prania, prasowania i układania) i oznajmij, że ma tydzień na ich odebranie, bo nie odpowiada Ci, że bez zapowiedzi wpada po swoje rzeczy. Nie wpuszczaj jej "ot tak" do domu, kiedy będzie miała widzimisię, tylko zapraszaj na kawę/obiad jak każdego innego gościa. I przede wszystkim udaj się do terapeuty. Ta sytuacja kosztowała Cię wiele nerwów i jeśli czegoś z tym nie zrobisz, to wszystko odbije się na maluchach, a to one powinny być najważniejsze. I naświetl delikatnie sytuację babciom dziewczyny - bo jeśli młoda będzie odcięta od kasy, jest szansa że wnusia zacznie babcie na litość brać i od nich pieniądze wyciągać. Musisz być cierpliwa Moniko, bo córka nie zmieni się z dnia na dzień. 4 1 ~Monika (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 08:26 Dziwczyny zaczełałam temat to dopisze cos jeszcze : wiem ze popełniłam błedy wychowawcze ,,moja córka jak miała 13-14 lat to była normalna! normalna rozumiecie? szkoła ksiązki nauka zabawa zajecia dodatkowe, wszystko bez broblemów .jestem w 2 związku odkad ona miał 8lat ,jej ojciec mnie ''prał'' i ona to widziała wiec postanowiłam odejsc!Ona nie ma z nim kontaktu bo on nie chce! ma młodsze rodzeństwo i zawsze wszedzie bylismy razem! nie wykorzystywałam jej jako starszą siostre do pilnowania! sporadyczne przypadki. Byc moze w tym momencie zaczeła jej sie palic czerwona lampka ze nie jest juz sama ze mna,ale tego nie pokazywała,bynajmniej ja nie gimnazjum zaczeły sie problemy,to co ona wyprawiała to jest niewiarygodne!Moje ciagłe wizyty w szkole ,rozmowy z pedagogiem i to co radziła mi pedagog to były jakby moje słowa,dokładnie tak samo myslałam . w 3 zaczeła juz odwalac takie cyrki ze to było nie do opanowania! młodsze dzieci miał 5 i 2 lata Zajmowałam sie nimi a do niej do szkoły latałam regularnie bo ciągle było cos,ciągle ! Był czas ze siedziałąm z dziecmi pod szkoła bo nauczyciele mieli jej dosc! w takie dni jak wiedziała ze jestem był spokuj Ja musiałam tam byc bo ona nauczycieli wyprowadzała z równowagi! Juz sie nie uczyła ,zagrozona była w 3 kl. pisała poprawke ! 1 klasa zawodowa powtórka z gimnazjum ,miałą nie zdac pidsała poprawke z 2 przedmiotów,przeszła,2 klasa zawodawa zaliczała teraz 4 przedmioty! Były kary i nagrody! zakaz komp,kiedys na nią dział,zabierałam wyjsc! Zczasem wymysliłła ze pójdzie doi szkoły i nie wróci ! policja szukanie ,I pózniej jeszcze kilka razy ! wyciagałam ja z bagna! a ona dalej uciekałą! przyszedł moment ze zaczełą pomieszkiwac u tego chłopaka ale oczywiscie byłą u kolezanki z klasy i ja jej nie znam . w szkole nauczycielki wiedziałąy bo takie rzeczy szybko sie rozchodzą! Mnie wychowawczyni powiedziałą na zebraniu i tez radziła ,mówiła dokładnie tak jak ja myslałam co robic To co ona wyprawia to juz trwa jakies 3 lata i w któryms momencie powiedziałąm głosno ze jak ci sie nie podoba w domu i nie potrafisz sie dostosowac to idz mieszkac tam gdzie sypiasz i pomieszkujesz po pare dni! Pewnie ze wszystkisłów zapamietała tylko to. Miała w domu obowiazki które wykonywała kiedys,pózniej juz nic ja nie dotyczyło! Nie mozna było na nia liczyc bo albo przychodziła w nocy albo wcale!Zaczełąm zamykac drzwi na klucz ! chciałabym napisac o niej cos miłego ,ale po tym wszystkim nie znajduje noic na chwile obecna!Mam zal do siebie ze nie potrafiłam nad tym zapanowac jak to sie zaczeło ale robiłam naprawde wiele i NIC! Nie obrazam sie na komentarze ,wiedziałam ze jak zaczne opisywac to na forum to moge przeczytac wiele niemiłych słów,moze to ja potrzebuje terapi wstrząsowej! Jest jeszcze wiele rzeczy których nie jestem juz wstanie opisac bo to by sie nie skonczyło. dziekuje za porady ! 6 1 (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 08:46 Monika, czytając Ciebie, dochodzę do wniosku, że obie potrzebujecie terapii. Ty, bo psychicznie nastawiona jestes negatywnie i ciężko w tym momencie nie popełniać kolejnych błędów, a tym samym córkę zrażać do siebie. Taka rola nasza, że musimy być mądrzejsze od dzieci. Może masz możliwosć wspólnego wyjscia razem. Tylko we dwie. Córka powinna uwierzyć, że może na Ciebie liczyć, że może Ci ufać. W chwili obecnej, zapewne córce dom rodzinny kojarzy się z ciągłymi pretensjami. Weszła z Tobą na ścieżkę wojenną i jako, że to małolata, nie chce i pewnie nie umie odpuscić, wiec buntuje się dalej, bo tak już zostało to przyjęte. Nie od razu zdobędziesz na nowo dobre relacje z dzieckiem, ale warto zawalczyć, nastawić się pozytywnie, przecież to Twoje dziecko, warto o nie zawalczyć. Wybierz się do mądrego psychologa, porozmawiaj od czego zacząć. Ja chyba gdybym miała taki problem, próbowała bym zacząć spędzać czas z dzieckiem sam na sam. Jestem sama matką nastoletnich dzieci i wiem, że pomimo tego, ze kochają swoją siostrę młodsza ponad wszystko, potrzebują czasami mnie na wyłącznosć. Dlatego też od czasu do czasu angażuję starsze do pomocy, tak żeby czuły się potrzebne, że bez nich byłoby mi ciężko. Wspólnie wychodzimy na "ubraniowe" zakupy ( najmłodsza zostaje z ojcem ) Zabrnąć w wojną z nastolatką nie problem, ciężej później z tego wybrnąć. Bądź mądrzejsza i pierwsza wyciągnij dłoń, pokaż córce, że bardzo ją potrzebujesz, że jest Ci potrzebna i dzięki jej pomocy, Tobie jest łatwiej. Z tego co piszesz dziewczyna czuje się totalnie "olana" przez matkę, więc i ona "olewa" Ciebie. Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 4 0 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:09 i to taki krzyk o uwage, masz 2 latkę trwa to od 3 wiec od momentu ciazy. niby duza i rozumna ale moze nigdy nie pogodzila sie z tym ze masz znowu male dziecko ktore zajmuje twoje 80% czasu nie jeden facet nie umie tego przezyc w zgodzie ze kobieta, przez ciaze i 2 -3 lata zycia malucha zycie rodziny kreci sie w kolo maluchai to i nastolatka moze sobie z tym nie poradzic, dzieciom chcialyby zeby je zapytac czy sie zgadzaja na rodzenstwo i ze ich zdanie jest decydujace- tak by chcieli, pierzesz zasikane rzeczy najmlodszego dziecka to i ja morzesz opierac itd itp... zastanowcie sie tez nad przeprowadzka, czasem wyrwanie dziecka z towarzystwa to najlepsze rozwiazanie, zmiana szkoly itp najlepiej do innego miasta, nie koniecznie musi rozstac sie z chlopakiem bo morze on nie jest zly tylko kolezanki zmienic, nowe miejsce moze zaczac wsrod nauczycieli i uczniow bez przeszlosci, mam kolege ktory w domu skaranie boskie nic nie pomagal, ale u innych czy u dziewczyn dusza chlopak, grzeczny pomocny i bardzo elokwetny ;) a w stosunku do rodzicow bardzo roszczeniowy. 0 0 ~Monika (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:00 Te wszystkie ''brudy'' ,które opisałam ,z tym co wyprawia to własnie taki obraz mam przed oczami jak oniej to bo nie tak ja uczyłam ,nie tak ją tym ze to bunt nastolatek słyszłam odkad to sie zaczeło ,zeby nie czekałam ,moze zaczeła zbyt szybko reagowac...... 1 1 ~Monika (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:20 Kasia31 dokłądnie tak jak piszesz to juz jest wojna! Ja wyczerpałam sie juz a ona zaczeła dorosłe życie i teraz to juz moge tylko usiasc i płakac ze nie dałam rady! Po tym wszystkim naprawde mam ochote ją spakowac ,ale z drugiej strony to przeciez jej dom ! Mój mąz zawsze miał z nią dobre relacje ale nigdy nie zastąpił jej ojca którego i tak naprawde nie miała! Kiedy juz nie wiedziałam co robic nawiazałam z nim kontakt i poprosiłam o pomoc , to pózniej załowałam bo dostało mi sie od nie tyle przykrych słów a on nie dał rady ze tak napisze! 0 1 ~anonim (2 lata temu) 28 kwietnia 2020 o 01:12 Monika co teraz po 7 latach 0 1 ~miliani (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:18 Monika, nie obraź się, ale ja też ze wszystkich słów, które słyszałam od matki, też pamiętam najbardziej tylko to, że jak mi źle, to zawsze mogę się wyprowadzić:) A co najlepsze, za nic nie mogę sobie przypomnieć, w jakich sytuacjach to do mnie mówiła i o co właściwie chodziło. Dumałam wczoraj nad tym cały wieczór i nic sobie nie przypomniałam. Przypomniałam sobie, jak wtedy było mi źle, jak czułam się samotna, niepotrzebna, niekochana, jak planowałam, żeby faktycznie wyprowadzić się do koleżanki i byłam wściekła na siebie, że brak mi odwagi. Ale zupełnie nie wiem, o co była cała afera;) I chyba to jest najlepszy dowód porażki tej metody wychowawczej, bo kompletnie nic mnie to nie nauczyło, oprócz tego, że takie słowa bolą, i to bardzo mocno. Większość rodziców nie pamięta już chyba, jak się czuła, jako nastolatki, i co wtedy ich raniło. Ja byłam bardzo przekorna. Im bardziej ktoś stękał nade mną, że nic nie robię, lenię się, i zmarnuję sobie życie, tym bardziej nic nie robiłam i leniłam się, i marnowałam życie. Zupełnie co innego było, jak ktoś mnie pochwalił, powiedział: bardzo dobrze gotujesz, fajnie, że posprzątałaś, a w dodatku porozmawiał ze mną jak równy z równym, a nie jak rodzic z pięciolatkiem. Następnego dnia obiad był na stole i cały dom lśnił, a rodzice mogli na mnie liczyć we wszystkim, bo czułam, że traktują mnie poważnie. Dlatego jeśli miałabym Ci coś doradzić, to pierwsze co- podejdź do swojej córki z szacunkiem. Pohamuj emocje i porozmawiaj z nią nie jak z dzieckiem, tylko dorosłym człowiekiem, który się troszkę w życiu pogubił. Powiedz, że szanujesz jej decyzje, choć się z nimi nie zgadzasz. Ustal kompromisowe zasady, na przykład, nie "pożyczasz" niczego bez mojego pozwolenia, ale za to raz na jakiś czas mogę ci kupić jakiś drobiazg. I bądź w tym konsekwentna, bo to nie mogą być tylko słowa, bo jak Ty jej nie będziesz szanować, to ona Ciebie też nie będzie. 4 0 ~dddd (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:05 Monika, nie obraź się, ale wydaje mi się że nie udało ci się nawiązać więzi z córką, takie rzeczy wyrabia się z dzieckiem od najmłodszych lat. Nie wiem, co ci doradzić. Z pewnością brak ojca miał tu wpływ, może też fakt, że nie poswięciłaś jej czasu, nie byłaś przyjaciółką, tylko egzekutorką. 1 3 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:19 a i jeszcze jedno gdzie w tym wszystkim jest ojczym?!? czy jak byla grzeczna to kochana coreczka a teraz jak jest nie fajnie to "Twój problem"??? top tez moze miec wielkie znaczenie, akceptacja ze strony ojca/ojczyma docenienie i dowartosciowanie, zauwazenie przez mezczyzne jej zycia czyli ojca to wazne rzeczy w zyciu dziewczyny. 5 0 ~ciocia niedobra rada (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 09:45 wiem wiem , kazda uwaza ze jej facet tego nie zrobi, albo to nie bylo tak jak nam sie wydaje ale taki myslotok mi sie wlaczyl, ty w ciazy "bezuzyteczna" twoja corka to juz kobieta wiec czy tam nie bylo "zlego dotyku"??? i to wszystko nie jest teraz tego konsekwencja, lecz gdy wiesz ze ona klamie to trudna sprawa ,bo czy jej wierzyc czy nie. ale jezeli cos takiego mialo by miejsce to ona moze chciec zebys radykalnie stanela po jej stronie i jej uwiezyla... ech chyba filmow o tej tematyce za duzo ogladalam ;/ 0 2 (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 11:16 Ciocia niedobra rade, bez przesady :/ Kobieta w ciąży = facet łapie się obojętnie którego tyłka :/ Monika, na pierwszym miejscu zmień nastawienie do córki. Bez różnicy, ze jest pełnoletnia, walczyć o dziecko zawsze warto. Co córka lubi ? Może mały upominek, jakis kosmetyk ( okazja jak znalazł, dzis Dzień Dziecka ) A może wyjscie do kina tylko we dwie ? Pokaż jej, ze Ty też chcesz się zmienić, nie wyciągaj tych złych chwil, tylko zawalcz o lepsze. Jeżeli Ty nie zmienisz nastawienia do dziecka, to ono nie zmieni go do Ciebie. Każdy człowiek lubi być doceniany i w sprawach prywatnych i zawodowych. Znajdź powód dla którego pochwalisz córkę. Nie wiem, staram się postawić w Twojej sytuacji, gdybym to ja miała taki problem z córkę. Na pewno bym nie odpusciła i nie przekresliła córki. Trzeba walczyć, w końcu to Twoja córka, więc nie może być opcji "poddaję się" Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych 4 0 ~zielona (10 lat temu) 1 czerwca 2012 o 11:19 cofając sie do nastoletnich moich lat pamięcią /oj trąciło prawie średniowieczem/ pamietam bunt oj pamiętam. Czego mi brakowało zaufania ze strony rodziców i pójścia na kompromis i prostych słów Kocham Cię, możesz na mnie liczyć, jestem z Ciebie dumna, potrzebuję Ciebie.... banalne, a zmiast tego było nie wolno nie pozwalam nie życze sobie, jak ci się nie podoba to się wyprowadź /oj widze że to takie sztandarowe przejmujemy to po Swoich rodzicach/ i dopóki trzymasz nogi pod moim stołem to.... żądam i wymagam. Teraz mam bunt 4-5 latka i zakazy nie działają tylko pozytywne wzmacnianie chwalenie angażowanie w domowe sprawy sprawiają ze wychodzimy juz z tego młody częściej idzie na kompromis jest pogodniejszy i spokojniejszy. Może z nastolatkami jest podobnie + dawanie tej wolności w większych dawkach Ja tam bym awantury o kolczykowanie nie robiła sama mam kilka tak samo jak tatuaż hehe sama bym poszła dodziergać cosik jeszcze;) 4 0 ~Justi (5 lat temu) 14 marca 2017 o 15:55 Ja mam taką samą sytuację. Bardzo kocham moją córkę. Co robić???? 0 0 ~Sławomira (5 lat temu) 26 maja 2017 o 18:38 Witam,wpadłam na ten wpis przypadkowo i o mały włos nie z zemdlałam. Moja córka ma teraz 18 lat i od dwóch zachowuje się dokładnie tak samo jak córka Moniki. Próbowałam już wszystkiego, łącznie ze szczerą rozmową z córką i przeproszeniem jej za wszystko co według było nie fair w stosunku do niej. Trzy dni spokoju i wszystko zaczyna się od nowa, na dodatek córka jest strasznie agresywna w stosunku do mnie. Kilka razy zdarzyło się jej podnieść na mnie rękę kiedy miała 17 lat. Teraz jest pełnoletnia, więc się trochę hamuje, ale wyzwiska słyszę non stop. Niestety każde jej zachowanie ma stuprocentowe poparcie jej ojca(mąż z którym mieszkam). Mąż potrafi jej kupić marihuanę czy alkohol i uważa, że mam się od niej "o*****ć". Ostatnio znalazłam u niej w pokoju haszysz i wyrzuciłam go do śmieci. Za "karę " jak byłam w pracy mąż spakowal mi walizkę i wrzucił za drzwi. Serce mi pęka, bo nie tak ją wychowywalam. Mąż do 16-go roku życia nie interesował się w ogóle dziećmi, a potem zaczął zgrywać cudownego tatusia, który na wszystko pozwala. Rozmowy z nim i tłumaczenie, że w ten sposób krzywdzi córkę nic nie dają. Non stop podważa przy nich moj autorytet jako rodzica. Mam jeszcze 15-letnią córkę, która zaczyna przyjmować zachowanie starszej siostry i jestem tym przerażona. Dodam,iz mimo że zawsze chodzi pracowałam zawsze miałam dla dziewczyn czas,nie osaczałam ich moją miłością ale zawsze wiedziały i nadal wiedzą, że mogą na mnie liczyć :-(. 3 1 ~fsdfsdgsgsgsdgs (4 lata temu) 24 stycznia 2018 o 12:20 Ja bym zgłosiła ją na policję, skoro jest pełnoletnia i taka mądra do wyzywania to niech bierze odpowiedzialność , pewnie dostanie sprawę w sądzie za posiadanie narkotyków i skonczy się na zawiasach, ale niech robi g*wniara w gacie że może skończyć na dołku przez siebie i tatuśka. 5 0 ~??? (4 lata temu) 24 stycznia 2018 o 19:26 Czyli wszystko zaczęło się odkąd ojciec zaczął podburzać Twój autorytet. Dlaczego go nie zostawiłaś już z półtora roku temu? Jak możma żyć z takim człowiekiem i pozwalać mu na kontakty z dziećmi :/ 4 0 ~Pati (4 lata temu) 13 lutego 2018 o 01:03 Moja 17,5 letnia córka trzy dni temu odeszła i zamieszkała z 4 lata starszym chłopakiem z nieciekawą dla mnie całym światem,ale nic na siłę nie muszę pozwolić jej zobaczyć ,że bawienie się w dom wcale nie jest takie proste. 6 0 ~Aldona (4 lata temu) 31 lipca 2018 o 16:59 Mam córkę co ma 40 lat zostawiła mi swoje córki nie interesuje się dziećmi bo ja jako babcia jestem rodziną zastępczą. Nie mieszka już u mnie 11 lat czy mam prawo ja wymeldować? Bo ona nie chce się z mojego domu wymeldować i bierze na mój adres pożyczki. Czy ja mam prawo ją wmeldować? 3 0 ~anonim (3 lata temu) 7 sierpnia 2018 o 16:12 tak, prosze isc do urzedu miasta i zlozyc wniosek 1 0 ~anonim (3 lata temu) 5 lipca 2019 o 17:21 Jestem dorosła corka toksyczne matka. W wieku 18 lat uciekam z domu z moim obecnym mężem. To była najlepsza decyzja jaka mogłam podjąć. Z perspektywy czasu powiem tyle że dziecko które od małych lat ma zaspokojone otręby bliskości wsparcia zrozumienia miłości mimo okresu buntu potrafi wrócić na dobre tory dzięki rodzicowi. Ja przez 10 lat do teraz uczyłam się co to jest normalność. Przez ten cały czas do dziś matka zachowuje się jakbym to ja miała o nią dbać kochać wspierać i pielęgnować. Dziś po latach terapi jestem jej wdzięczna że dała mi życie ale postanowiłam całkowicie się odciąć dla odbudowano własnej wartości. PS sama jestem rodzicem Jak panie traktuje ie swoje dzieci tak macie 2 0 ~Załamana (2 lata temu) 22 września 2019 o 21:15 Mam podobną sytuację ale z synem. wychowywalam go sama nie mając wsparcia od jego ojca. Wszystko co robiłam to robiłam z myślą o moim dziecku zawsze starałam mu się zapewnić wszystko czego oczekiwał. Śniadania obiadki kolacyjki wszystko pod nos postawione wyprasowane wybrane. Wakacje wycieczki miał wszystko. Ostatnio uslyszalam że jestem warta tyle co stolec psa. Nie mam siły już czasami to się zastanawiam czy moje życie ma jaki kolwiek sens. 2 0 ~anonim (2 lata temu) 23 września 2019 o 23:43 Czytam to wszystko i to jest po prostu straszne! Bardzo współczuję matkom i próbuję poznać motywację działania dzieci. Może jednak gdzieś został popełniony błąd ? Brak czasu, rozmowy, codziennego kontaktu?? 3 1 ~anonim (4 miesiące temu) 22 marca 2022 o 14:17 bzdura sto razy dziennie dzwonię i piszę że kocham i co to samo 0 0 ~Ura (2 lata temu) 24 września 2019 o 00:39 Czasem rodzic jest za dobry, nadopiekunxzy i potem to się odbija na nim. Jak najlepiej chce dla swoich dzieci bo przecież je kocha, życie by za nie oddał. Tak też jest w moim przypadku, mam syna jedynaka, dobrze go wychowałam, jest uczciwy, dobry, wrażliwy chłopiec, ma kochająca rodzinę, pełna rodzinę ale trafił na dziewczynę która jest z 'patologicznej ' rodziny, myślałam że się pomoże jej bo człowiek współczul ze musiała tyle przejść w życiu. Jednak czasem to na nic, charakteru się nie zmieni nawet jakbyś dał górę złota, rozmawiał, wspierał, wynagradzal . Znam to po sobie. Rodzice przede wszystkim muszą nauczyć dzieci swoje kochać, być dobrymi wrazliwymi ludźmi, rozmawiać z nimi. Wysłuchać ich. Być przyjacielem a zarazem rodzicem. Współczuję wszystkim rodzicom którzy maja problemy z dziećmi. Serce się krajapatrząc jak dziecko się marnuje. Matka to wie. 1 3 ~Renia (2 lata temu) 17 marca 2020 o 18:27 Prawda, miłość potrafi człowieka skłaniać czasami do największych poświęceń, a niekiedy do niszczenia sobie życia. Takie są toksyczne związki. Trudno je zerwać. Trudno skupić się na sobie. Ja szczerze polecam terapię. Sama chodzę do Psychologgii do pani Moniki Winek i jestem o wiele szczęśliwsza, od kiedy postawiłam sprawę jasno. Teraz dbam o siebie. I jest zdecydowanie lepiej. :) Trudno odepchnąć swoje dziecko, ale czasami trzeba, żeby przejrzało na oczy. To wszystko są ludzkie dramaty - niełatwo o tym pisać, niełatwo doradzać. 1 1 (1 rok temu) 16 marca 2021 o 15:02 Syn mojej przyjaciolki zaraz po 18 spakowal sie i wyprowadzil... bylo to 3 miesiace temu i zadnego kontaktu do tej pory; nie wiem, jak mam ją pocieszac ... 0 0 ~Dorota (1 rok temu) 29 marca 2021 o 09:41 Witaj minęło od Twojego postu wiele lat - mam nadzieję, że w tym czasie wszystko ułożyło się i jesteś szczęśliwa. Przeczytałam wszystkie posty i życzyłabym wszystkim matkom w takiej jak Twoja lub podobnych sytuacjach, aby Ci którzy tego nie doświadczyli i nie przeżyli zachowali minimum przyzwoitości i nie wypowiadali się na tematy, które Ich po prostu przerastają. Trzeba być odhumaniozowanym, aby kopać leżącego - a, tak właśnie odebrałam niektóre wypowiedzi. Szanowni Państwo jeżeli nie potraficie pomóc, wesprzeć, wysłuchać i odpowiednio do sytuacji i stanu psychicznego zareagować, to nie leczcie Swoich kompleksów, niedoborów, ograniczeń kosztem osób będących w krytycznej sytuacji. Zamiast tego zajmijcie się pracą nad Sobą i własnymi sprawami - wyjdzie to wszystkim na dobre. 4 1 ~Jolka (8 miesięcy temu) 27 listopada 2021 o 12:10 Współczuję, są sytuacje że człowiek jest bezradny.. 0 0 ~Lilia 30 (5 miesięcy temu) 4 lutego 2022 o 17:47 Od powstania wątku minęło sporo czasu, ale zdecydowałam się odpisać bo, aż krew się gotuje we mnie w środku. Jestem córką takiej "mamusi". I przechodziłam wieloletnią terapię. Słuchaj: to dziecko nigdy nie miało domu. Najpierw wychowywała się w patologicznym i prymitywnych warunkach, gdzie ręce szły w ruch. To dziecko nie miało żadnych warunków do rozwoju. Po co robisz z siebie Czarna Madonnę? Mąż Cię bił, dziecko wychowywało się w chaosie, a Ty oczekujesz jeszcze pokłonów. Pamiętaj, brak reakcji to zgoda na takie zachowanie. Jesteś kontrolująca matka, która wyraża się o własnej córce bez szacunku. Nie wymieniłas żadnej zalety tej dziewczyny. Czy ty jej w ogóle kiedykolwiek wysłuchałas? Ciągle Ty i Ty. TY masz warunki, które są dostosowane do nowej rodziny. Kapanie się, pora spania, odpoczynku. To dziecko Ci ciąży. Po takiej tragedii wychowywania w patologii potrzebne było jej wsparcie, rozmowa. Założyłaś nowa rodzinę, która dla Ciebie jest najważniejsza (tak wynika z treści wpisów, wszystko jest dostosowane do potrzeb domowników). Miała osiem lat kiedy widziała okrutne rzeczy i byłaś zajęta swoim bokserem - jesteś współuzależniona. Potem zajęta byłaś nowa rodzina. Gdzie jest miejsce dla niej, jej potrzeb, emocji? Ty tak naprawdę nie widzisz w niej człowieka, który po takich doświadczeniach MA prawo się złamać. Nie ma w Tobie dobrej woli, zrozumienia, empatii, szacunku. Chcesz żeby była bezproblemowa, fakt wtedy łatwo jest "wychowywać" dziecko. Stawiasz na piedestale swoje "nowe" dzieci. Nie współczuję Ci. Współczuję tej dziewczynie, która za chwilę będzie kobieta, a emocjonalnie nadal zagubionym i przestraszonym dzieckiem. Ja ze swoją matką kontaktów nie utrzymuje. Ma nową, lepsza, wymarzoną rodzinę. Zupełnie jak z żurnala. Starość puka do drzwi i "lepsze" dzieci jak się okazuje przestają mieć czas. Jest już zdecydowanie za późno, nie dam się w to wmanewrować. Z chęcią przytuliłabym te dziewczynę, musi czuć się strasznie, jak piąte koło u wozu. Ponizasz ja, karajac spaniem na klatce, zamykaniem drzwi. A to przecież mądra dziewczyna. Uczy się, zarabia jakieś pieniądze. Widać, że nie głoduje bo żyje. W zamian dostaje pokłady krytyki, agresji i żali. Mam nadzieję, że będzie succesfull woman i Twoją opinię w buty sobie wsadzi. Skup się faktycznie na nowej rodzinie bo Ci szklanki na starość nikt nie poda. I apeluje żebyś tego od niej nie wymagała. Na koniec dodam, że wydajesz się być osoba jednak z nizin społecznych. Prosty język i masa błędów ortograficznych. Tym razem konstruktywnie ktoś Ciebie skrytykował. 0 1 ~czy aby na pewno (4 miesiące temu) 22 marca 2022 o 14:14 Przykro mi, że tego doświadczyłaś ale ja też jestem matką i mam inne spojrzenie. Popełniłam i popełnię wiele błędów ale nie winię nikogo nawet swoich rodziców, że miałam w życiu ciężko. Moja córka zachowuje się jak te z postów powyżej od gimnazjum biegam po psychologach. Teraz ma 19 lat i mówi, że nikt nie bedzie jej mówił co ma robić więc pije, ćpa chodzi gdzie chce a jak pytam gdzie śpi to mówi że się okaże. Zauważyłam, że jak układy towarzyskie sprzyjają to pieje z zachwytu i nawet w domu pomoże a jak nie bardzo to mamy piekło. Obwinianie rodziny, relacji genów babć, dziadków że się źle patrzyli na dziecko w dzieciństwie to bzdura. Ciągnie wilka do lasu. Znam opowieść wieloletniej narkomanki obecnie pani z dwoma fakultetami na wysokim stanowisku, która powiedziała, że rodzina mogła jej naskoczyć kiedy ona chciała się bawić i szaleć a dopiero kiedy matka wystawiła jej za drzwi, zaczęła się sama o siebie troszczyć dorosła i wyszła na ludzi. Dziś nie obwinia nikogo ani siebie po prostu taka była i tego potrzebowała i egzorcyzmy by tego nie zmieniły. Kochająca rodzinka litująca się dawała by kasę a ona dalej by się staczała. To słowa do osób które patrzą tylko z tej strony która im bardziej pasuje. Oby nikt nie miał żadnych problemów tego typu to nie było by dyskusji kto zawinił. 0 0 ~Lilia 30 (4 miesiące temu) 25 marca 2022 o 18:21 Czy aby na pewno Przyznalas, popełniłaś błędy. Za relacje z dzieckiem do pewnego wieku są odpowiedzialni rodzice. Potem również środowisko. Trudno powiedzieć co ma wpływ na zachowanie Pani córki. Z doświadczenia polecam wybrać psychiatrę z doświadczeniem terapeutycznym. Psycholog jest za slaby w takich przypadkach. Polecam tych, którzy mają specjalizację kliniczną. Co do Pani, która założyła wątek, jest osobą prymitywna. Jestem o tym przekonana. Nie ma mowy o relacji córki z nowym mężem, dziećmi. Na pewno jest osobą egoistyczną, skupiona na własnej wygodzie. Nie podjęła żadnego wysiłku wychowawczego bo "jej dziecko podmienili" i zaczęła się źle zachowywać. To był moment na reakcję i wychowanie. Łatwo się wychowuje jak właściwie nic się nie dzieje. Strzelam z tym współuzależnieniem - nikt zdrowy nie pozwala się bić. I teraz jest produkt gotowy. Zaburzona córka o niewłaściwej konstrukcji odbierania emocji. Nie wiem jak się zakończyła ta historia, ale ten chłopak i jego rodzice byli dla niej szansą. Szansa na skrawek normalności. Poza tym dziewczyna do leniwych nie należała bo pracowała. Z resztą 18 to okres buntu. Tego matka też nie rozumiała. Kochająca matka zabrała by ją bezwzględnie do terapeuty. Ta natomiast wolała "kłapać" na forum prostackim, bełkotliwym językiem. No cóż, nie chciałabym mieć sąsiadki, koleżanki, współpracownicy jak ta Pani. Bardzo toksyczny człowiek bez refleksji. I mam prawo ocenić taką sytuację bo ja przezylam. Może przynajmniej kogoś to uświadomi, że takie zachowanie to zabicie duszy człowieka. 0 0 ~Lilia 30 (4 miesiące temu) 25 marca 2022 o 18:44 Na koniec dodam bo zbyt szybko zatwierdziłam komentarz. Nie można oczekiwać od kogoś (córki) zachowań nie patologicznych - (proszę wziąć pod uwagę, że wszystkie zachowania odbiegające od normy są patologia), skoro była wychowywana w braku poczucia bezpieczeństwa, nikt jej nie pokazał czym jest szacunek, wsparcie. Niestety, takie małe dziecko tego nie uniesie, jest zbyt kruche. Tam nie było podstaw - jak nazywa to matka "domu", chyba że budynek mamy na myśli. Tak dom zdrowy nie wygląda. Ponadto, zachowanie córki może wynikać z tego, że matka była bita i pozwalała siebie traktowac w sposób upokarzający. Więc, te jej zachowania są nabyte. I tutaj nasuwa się myśl - dom tego jej nauczył. Ja naprawdę nie wiem jak funkcjonują, w jakim marazmie, matki, które tak odważnie bronią takich zachowań, skoro są dysfunkcyjne. Szacunek nie jest nadany z góry, trzeba sobie na niego zapracować. Mam chociaż cicha nadzieję, że może ktoś to przemysli. Jakiś rodzic, który może mieć takie problemy. Całe szczęście współcześnie zwraca się uwagę na zdrowie psychiczne człowieka i można korzystać z porad profesjonalistów. W tych czasach nie przejdzie stwierdzenie: daje Ci jeść, urodziłam Cię i musisz się słuchać. Powyższe potrzeby są potrzebami podstawowymi. Nie mające nic wspólnego z wychowaniem, troską, nauką. 1 1 Pamiętacie tekst o biustonoszu dla babci? Na wspomnienie tej notki oraz Waszych komentarzy do niej zawsze robi mi się cieplej na sercu. Pierwszą wiedzę o naszych ciałach, w tym i o biustach, oraz zasady dbania o nie, najczęściej przekazują nam starsze pokolenia kobiet w naszych rodzinach. Czynią to w najlepszej wierze, choć nie zawsze dysponują odpowiednią wiedzą. Wiele naszych mam i babć nosiło swoje pierwsze biustonosze w czasach, gdy o obecnym wyborze rozmiarów i fasonów nikomu się nie śniło. Ale zdarza się też, że to my, przekonane, że wiemy wszystko najlepiej, nie chcemy słuchać ich mądrych rad. Wiele z nas po odkryciu, że powinno nosić zupełnie inny rozmiar biustonosza, pała chęcią podzielenia się nim z innymi kobietami i nawrócenia ich na lepszą „stanikową drogę”. Jeśli czynimy to taktownie i mamy szczęście trafić na podatny grunt, zdarza się, że znajdujemy nową, nieoczekiwaną płaszczyznę kontaktu z drugą kobietą. Przy tej okazji niektóre z nas odkrywają, że paradoksalnie łatwiej im zwrócić uwagę na źle dopasowany biustonosz przyjaciółce, koleżance czy nawet obcej pani spotkanej gdzieś w przebieralni, niż mamie, córce, cioci, babci… Dlaczego tak się dzieje? Relacje między pokoleniami to skomplikowana materia, źródło pozytywnych doświadczeń, ale też i konfliktów. Wiele z nas długo zastanawia się, jak przekonać „oporną mamę”, „przemądrzałą córkę” czy też „wszystkowiedzącą babcię” do weryfikacji swoich bieliźnianych przyzwyczajeń. Kierujemy się przy tym ich dobrem, choć myślę, że czasem też przemawia przez nas chętka, by okazać się tą lepiej znającą się na rzeczy 😉 Tak czy owak, jeśli nasza rodzinna akcja bieliźniana się powiedzie, skutki mogą być wyłącznie pozytywne: kolejne uszczęśliwione biusty, i to w dodatku te, na których szczęściu nam osobiście zależy. Wyobrażam sobie mamy zadowolone z nowej, wygodniejszej bielizny, dumnie prężące piersi oraz ich córki z poczuciem, że zrobiły dla nich coś dobrego, a przy okazji pochwaliły się swoją wiedzą 🙂 Widzę też mamy spokojne o dobrą, wygodną przyszłość biustów swoich córek. Zbliża się Dzień Matki, a zaraz po nim Dzień Dziecka – sprzyjający klimat, by pomyśleć o szczęściu biustów w naszych rodzinach. Wyczuły go w tym roku niektóre firmy bieliźniarskie, planując na ten czas akcje promocyjne. Na przykład, polski dystrybutor marki Freya szykuje na 29 maja akcję „Mamy biust” (bra-fitting w sklepach dla mam i córek, rabaty, można też wygrać bony podarunkowe) a dystrybutor bielizny Panache w dniach 22-26 maja proponuje „Sexy mamę” (bra-fitting, 10% zniżki w sklepach oraz losowanie biustonosza – po jednej nagrodzie na każdy sklep). Dla firm to jak zwykle sposób, by namówić nas do zakupów, ale też i forma promocji bra-fittingu, która całkiem mi się podoba. Pod pretekstem jakiejś akcji czy też promocji zawsze łatwiej zachęcić drogie naszym sercom kobiety do wizyty w dobrym sklepie, namówić do internetowego zakupu biustonosza w „nowym, lepszym rozmiarze”, czy też po prostu kupić im go w prezencie. Jak myślicie, czy biustonosz albo wizyta w sklepie z bra-fittingiem to dobry prezent dla kobiety – od drugiej kobiety? Macie jakieś własne sposoby na rodzinną stanikową edukację? A może wyszukałyście (albo same prowadzicie sklepy i możecie zaproponować 🙂 gdzieś jakąś superatrakcyjną promocję z okazji Dnia Matki? Na zakończenie życzę wszystkim Mamom wszystkiego, co najlepsze z okazji ich święta, w tym – zadowolenia ze swojego biustu i jego ubrania! "Mam 40 lat, moja córka 21. Urodziłam ją bardzo młodo, zaszłam w ciążę praktycznie z przypadkowym chłopakiem. Był ratownikiem nad jeziorem, gdzie jeździłam na wakacje. Gdybym mogła usunąć ciążę, to bym to zrobiła. Ale prawo było przeciwko mnie, a ja nie miałam pojęcia, gdzie szukać pomocy. Moi rodzice praktycznie wyrzucili mnie z domu, matka stwierdziła, że „jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz”. Przygarnęli mnie moi teściowie. Był szybki ślub, zamieszkałam w najgorszej dzielnicy mojego miasta. Dwa pokoje z kuchnią, zagrzybione, w starej kamienicy. W jednym ja z mężem, potem z córką i jego siostrą, w drugim teściowie. Teściowie byli dobrymi ludźmi, ale ja nie chciałam tak żyć. Mąż znikał z kolegami, często pił, tam to było normalne. Ten okres wspominam jako straszny. Obiecałam sobie, że moja córka nie będzie tak żyła. Pracowałam ile sił, dziecko było w żłobku, przedszkolu, popołudniami z teściową. Rozwiodłam się z mężem, udało mi się wywalczyć mieszkanie od miasta. Moja córka miała wszystko, sobie odmawiałam, żeby nie czuła się gorsza. Ubrania, wyjazdy na wakacje, gadżety. Wydawało mi się, że mamy dobry kontakt ze sobą. Dziś ona studiuje, chce, aby miała dobrą przyszłość. Przynajmniej chciałam, do niedawna. Trzy lata temu poznałam Tomka, jest ode mnie pięć lat młodszy. Fajnie nam było razem, on mieszkał na stancji. Po roku wprowadził się do naszego mieszkania. Pytałam córkę, czy to dla niej OK, twierdziła, że nie ma problemu, ona i tak niebawem dom opuści. Ale bywały momenty, kiedy mówiłam jej, żeby nie chodziła po domu taka roznegliżowana, bo przy obcym facecie nie wypada. Widziałam też czasami, jak Tomek na nią patrzył, ale kiedy zwracałam mu uwagę, śmiał się, że to przecież tylko „dziecko”. To nie jest dziecko, to młoda kobieta, znacznie bardziej ode mnie atrakcyjna. Ale to były jakieś sporadyczne wydarzenia, nie sądziłam, że może być problem. Pracuję na zmiany, nieważne gdzie, nie chcę, by ktoś wiedział, że chodzi o mnie. Miesiąc temu wyszłam na „nockę” do pracy. Około godziny 22 poczułam się fatalnie, bałam się, że to może covid. Zadzwoniłam do szefowej, powiedziałam, że lepiej jak zniknę, bo zamkną jej potem firmę. Kolega mnie zmienił, pojechałam do domu. Weszłam do środka i usłyszałam śmiech z naszej sypialni. Okazało się, że moja córka baraszkuje z Tomkiem w łóżku. Szok, niedowierzanie, żal, tego nie da się opisać. Ona wyszła nago i zniknęła w swoim pokoju. Wpadłam w szał, wyrzuciłam jego rzeczy z szafy i kazałam mu się wynosić. Nie miałam siły zmieniać pościeli, brzydziłam się własnego łóżka, wzięłam proszki, położyłam się na kanapie w salonie. Rano córka jakby nigdy nic robiła sobie płatki. Na moje pytanie, jak mogła, odparła, że to nie był pierwszy raz i to moja wina, bo sama podsunęłam jej atrakcyjnego faceta pod nos. To czemu miała nie skorzystać? Zamurowało mnie dosłownie. Nie mogę na nią patrzeć, nie wiem, co mam zrobić. Jest na moim utrzymaniu, bo dalej się uczy, ale najchętniej ją też wyrzuciłabym z domu. Z drugiej strony, to przecież moje jedyne dziecko. Jestem zrozpaczona. Dwie najbliższe osoby wyrządziły mi taką krzywdę. Nie wiem, jak mam dalej żyć?" Czytelniczka Pozostałe • Jak zagęścić włosy? Pomoże produkt z kuchennej szafki. Sprawi, że będą rosły w zaskakującym tempie, • Te znaki zodiaku mają największe poczucie humoru. Ich żarty rozweselą nawet największych ponuraków!, • Horoskop dzienny 31 lipca [Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik, Ryby], • Wrzuć do pralki liść laurowy i nastaw program. Efekt tego genialnego triku cię zaskoczy, • Mistrzyni kamuflażu zdjęła maskę. "Nie jestem zepsuta", • Katarzyna Cichopek zachwyca w kreacji za 695 zł. "Skąd ta piękna sukienka" pytają fani, • Pokazuje naturalne owłosienie. Potrafi zarobić nawet 100 tys. złotych miesięcznie, • Joanna Racewicz powiedziała dość. Tak zareagowała na zaczepki hejtera, • Kto nie dostanie 14. emerytury 2022? Wypłata pieniędzy coraz bliżej, ale nie dla wszystkich, • Ten naturalny sposób na haluksy za 1,69 zł zachwycił internautów. Banalnie prosty i szybki w przygotowaniu, • Jest ekspertką ds. relacji. Radzi, aby kobiety uznawały wyższość mężczyzn, • Napisał książkę o Podhalu. "Wiele spraw mocno mnie przygniotło", • Trzy odsłony Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej. Tak prezentowała się podczas ważnego festiwalu, • Oprysk z drożdży zapewni skuteczną ochronę roślinom i pobudzi ich wzrost. Przygotujesz go z 3 składników, • Na TikToku pojawiły się "syreny". Radzą, jak obudzić w sobie mroczną, kobiecą energię, • Propagandowe nagranie dla Putina. Wzięła w nim udział młodzież, • Królowa Elżbieta II ma nowy plan. Chodzi o księcia Harry'ego i Meghan Markle, • Jak pozbyć się kamienia z szyby prysznicowej? Trik bez szorowania sprawi, że będzie lśnić jak nowa!, • Gwiazdy, które nie lubią swoich stóp. To ich ogromny kompleks!, • Anna Lewandowska o powiększaniu pośladków. Ma jedną niezawodną metodę, - Naomi miała buty, mejkap, pazury jej z przyjaciółką pomalowałyśmy, tak, jakby chciała. Ludzie byli zdziwieni: "Pani się nie boi?". A czego? Bałam to ja się przed. Mogę się bać tego, jak ja to przeżyję. Ale ciała dziecka? - mówi pisarka i muzyczka Katarzyna Jackowska-Enemuo, której córka zmarła w 7 godzin i 19 minut po zdiagnozowaniu superrzadkiej dalej... Podobne. • "Edzia była moją przyjaciółką". Dagmara Kaźmierska znowu zabrała głos, Hanna Lis o prawie do aborcji. "To była moja decyzja", "Marzę o tygodniu wakacji bez dzieci. Moja teściowa mnie za to krytykuje",

moja córka nie nosi stanika